4/10/2013

Bibułki matujące - zbędny gadżet???

Część z Was teraz pewnie powie: "pewnie, że zbędny gadżet". Jest też taka część, która stwierdzi, że bez nich obejść się nie może. Jak to jest z tymi bibułkami??? Posiadaczki cery mieszanej lub tłustej doskonale znają uczucie "świecenia się " w ciągu dnia. Taki gadżet okazuje się wtedy zbawieniem i szybko można poprawić makijaż, a nasza skóra wraca do poprzedniego stanu. Ja też należę do tych osób, które stosują codziennie bibułki matujące...

 
Przyzwyczaiłam się do bibułek marki Inglot i uważałam je za najlepsze na rynku. Tak było do czasu gdy trafiłam właśnie na te w perfumerii Douglas!!! Nie dość, że przyciągnął mnie piękny i kolorowy design opakowania to jeszcze skusiła cena ( tylko 9,90 zł ).
Postanowiłam je wypróbować!!!
 
Według producenta:
 
Bibułki matujące Cettua są szybkim i prostym sposobem pomagającym skórze zachować uczucie świeżości i czystości. Używając tych cienkich przeźroczystych płatków pozbędziemy się nadmiaru sebum z twarzy bez naruszania makijażu.
 
 
 
Bibułki wyprodukowano w Japonii, a opakowano w Korei.
Mają wymiar 100 x 70 mm ( są dość duże i bardzo cienkie ).
Piękny, kolorowy, papierowy kartonik zawiera 50 bibułek.
 
 
Sama papierowa chusteczka jest rzeczywiście cieniutka, delikatna i miękka.
Ma brązowy kolor.
Idealnie pochłania sebum, a skóra natychmiast staje się matowa.
Przy "świecącej się " strefie T spokojnie wystarczy tylko jedna bibułka!!!
Myślałam, że nie znajdę tańszego odpowiednika białych płatków Inglot, ale na szczęście trafiłam na te i jestem nimi zachwycona. Nie dość, że są tańsze, większe to jeszcze idealnie zastępują poprzedniczki. Będę korzystać z nich z przyjemnością i mam nadzieję, że Douglas nie wycofa ich szybko ze swojego asortymentu :)
Polecam Wam wypróbowanie tych bibułek!!!
 
XOXO

25 komentarzy:

  1. Dla mnie jest to właśnie zbędny gadżet. Nie mam potrzeby stosowania takiego produktu.
    Nie "świecę" w ciągu dnia, więc nawet nie miałabym czego zbierać tymi bibułkami. :D
    A opakowanie faktycznie bardzo ładne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, jak wspomniałam, jeśli ktoś nie ma takiej potrzeby bibułki są zbędnym gadżetem :)

      Usuń
  2. Póki co mam zapas bibułek z Inglota i uważam, że są one najlepsze :) Chociaż nie próbowałam tych więc nie wiem co myśleć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też uważam, że bibułki Inglot są the best, a teraz udało mi się znaleźć tańszą ich wesję więc jest ok :)

      Usuń
  3. kiedyś używałam takich z wibo ale jakoś rzuciłam , może by tak wypróbować jeszcze raz tylko jakieś inne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś kupiłam te bibułki z Wibo, ale nie byłam z nich zadowolona!

      Usuń
  4. Anitko, powiedz mi czym różni się stosowanie takich bibułek od zwykłej chusteczki higienicznej? Gdy świecę się w strefie T przykładam chusteczkę do twarzy i lekko dociskam. W ten sposób otrzymuję ten sam efekt, co bibułką - nie świecę się a i makijaż jest nie naruszony. Jaka to jest różnica? Może ja o czymś nie wiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie bibułka pochłania znacznie więcej sebum niż chusteczka, do tego jest dużo delikatniejsza i nie ściera makijażu. Chusteczką można naruszyć sobie makijaż lub go zetrzeć ( jeśli ktoś nie wykona uważnie takiego zabiegu ). Są też takie bibułki, które posiadają matujący puder na wierzchu :) Ale jeśli Tobie wystarcza chusteczka, którą nie ścierasz sobie makijażu to myślę, że bibułka może być tylko zbędnym gadżetem dla Ciebie :)

      Usuń
  5. kończą mi się z Wibo, z chęcią sięgne teraz po te :)

    OdpowiedzUsuń
  6. tez kiedyś chciałam kupić ale babka w perfumerii mi odradziła

    OdpowiedzUsuń
  7. ja na szczęście nie mam z tym problemu, więc dla mnie zbędne

    OdpowiedzUsuń
  8. Nigdy nie korzystałam z takich gadżetów..

    OdpowiedzUsuń
  9. Z bibułkami matującymi nigdy nie miałam styczności choć dużo o nich słyszałam. Z blaku laku używam jedynie zwykłych chusteczek higienicznych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam Ci wypróbować bibułki z czystej ciekawości, jaka jest różnica między stosowaniem zwykłej chusteczki a właśnie bibułki :)

      Usuń
  10. Na szczęście nie muszę używać bibułek..

    OdpowiedzUsuń
  11. O, nie słyszałam o tych bibułkach, a 10 zł za 50 sztuk to przyjemna cena. :) Pewnie je nabędę jak skończę te z Wibo.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 COCO COLLECTION