7/31/2014

Le Petit Marseiliais - lawenda, nektarynka i aloes, czyli dwa żele i jedno mleczko!

Już kilka razy wspominałam Wam o tych produktach. Pojawiły się też w moich ulubieńcach, a co najlepsze mam również okazję być ambasadorką marki LPM. Niech Was to nie zmyli, bo moje opinie są zawsze bezstronne, prawdziwe i jeśli coś mi nie pasuje to o tym piszę! W każdym razie dziś chcę Wam przedstawić trzy kosmetyki, które bardzo polubiłam i będę do nich wracać z wielką przyjemnością. Jesteście ciekawi? Zapraszam dalej.

 
LPM Mleczko regenerujące - Masło Shea, Aloes, Wosk Pszczeli
LPM delikatny żel pod prysznic - Biała Brzoskwinia i Nektarynka
LPM Kremowy żel pod prysznic - Miód Lawendowy
 
 
Zacznijmy od dwóch żeli pod prysznic. Różnią się między sobą zapachem, konsystencją, wielkością opakowania i oczywiście składem.
 
 
"Biała Brzoskwinia i Nektarynka to więcej niż wymarzona delikatnośc. Niezwykła lekkośc łatwej do spłukania piany zachwyca intensywnie owocowym zapachem. Twoja skóra ma wszystko, czego potrzebuje - jest miękka, nawilżona i odświeżona. "
 
To małe, morelowe opakowanie zawiera 250 ml produktu.
Jego przydatnośc od otwarcia to okres 12 miesięcy.
Znajdziemy również informację o tym, że produkt przetestowano dermatologicznie, posiada pH neutralne dla skóry, a baza myjąca jest pochodzenia roślinnego.
 
W składzie znajdują się : woda, gliceryna, wyciąg z moreli, wyciąg z nektarynki, kwas cytrynowy, związki zapachowe, barwniki, substancje myjące, pianotwórcze, powierzchniowo - czynne itd.
Jak widzicie, nie jest to produkt naturalny, ale nie jest aż tak źle ;)
 
 
Konsystencja lekko żelowa, w kolorze zbliżonym do opakowania!
Zapach cudowny! Czuć brzoskwinię, nektarynkę itd.
Bardzo dobrze się pieni, przy czym tylko mała jego ilość wystarczy na otrzymanie fajnej piany.
Poza tym jest też wydajny!
Produkt nie podrażnia, ale też nie przesusza mojej skóry.
Zapach umila kąpiel, jednak nie pozostaje długo na skórze.
Idealny na lato, w celu odświeżenia i dodania nam energii o poranku!
Koniecznie go przetestujcie :)
 
 
" LPM Miód Lawendowy delikatnie myje Twoją skórę, pamiętając o jej potrzebach. Aksamitna, łatwa do spłukiwania piana swym zapachem przypomina rozkoszny aromat Prowansji. Intensywne nuty zapachowe uwodzą słodyczą miodu. Twoja skóra jest zadbana - miękka, nawilżona i odżywiona."
 
Kolejny żel ukryto w dużym opakowaniu o pojemności 400 ml.
Jego przydatność od otwarcia to również 12 miesięcy i jak podobnie u poprzednika przetestowano go dermatologicznie, ma naturalne dla skóry pH itd.
 
Tu w składzie mamy: wodę, glicerynę, substancje myjące, wyciąg z miodu, SLS, kwas cytrynowy, związki zapachowe, kumaryna, substancje zmiękczające itd. A lawendy brak!!!!
 
 
W tym przypadku konsystencja jest lekko kremowa i ma bardzo bardzo delikatną fioletową barwę.
Zapach totalnie nie przypomina typowej lawendy i może właśnie dlatego przypadł mi do gustu. Przyznaję, że nie lubię lawendy w kosmetykach, a tu taka niespodzianka!
 
Żel nie przesusza skóry, a tworzy gęstą pianę.
Nie podrażnia!
Zapach jest tak intensywny, że jeszcze po prysznicu czuć go na skórze.
Powinien spodobać się też mężczyznom ;)
Znalazłam dla niego również inne rozwiązanie niż przewiduje producent. Dodaję go do wieczornej kąpieli w wannie i niesamowicie mnie relaksuje!!!
Fajny i wart zainteresowanie produkt.
 
 
" By spełnić potrzeby zniszczonej i przesuszonej skóry, LPM stworzył idealną kompozycję. Połączył trzy wyjątkowe składniki z Południa: cudowne masło Shea, które odżywia i optymalnie nawilża skórę, aloes znany ze szczególnie kojącego działania i zapewniający ochronę wosk pszczeli.
Bogata receptura, aromatyczny zapach i regenerujące właściwości mleczka pomagają odbudować skórę i zapewniają jej zdrowy wygląd. "
 
 
Opakowanie jest bardzo wygodne i zawiera pompkę, co bardzo ułatwia dozowanie produktu. Pojemność 250 ml, przydatność 12 miesięcy, przeznaczenie do skóry zniszczonej i przesuszonej.
 
W składzie mamy glicerynę, nieszczęsną parafinę, silikony, wyciąg z aloesu, wosk pszczeli, masło Shea, karbomer, gumę ksantanową, związki zapachowe, barwniki itd.
Przyznaję, że najlepszy skład to nie jest i nie wiem dlaczego producent wrzucił parafinę, która tylko oblepia ciała i nic dobrego nie robi. Na szczęście w przypadku tego mleczka nie doświadczyłam jej złych skutków na mojej skórze.
 
 
Mimo swojego składu mleczko ma lekką, przyjemną konsystencję, która szybko się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy na skórze, nie robi smug i nie podrażnia.
Nie zauważyłam zapychania , a tym bardziej wyprysków na skórze ( działanie parafiny ).
Zapach tego kosmetyku podpasował mi najbardziej. I choć ciężko go opisać przypomina mi kremową, może troszkę waniliowo - karmelową słodycz z dodatkiem miodu.
Aromat długo utrzymuje się na skórze lecz nie musicie się obawiać, że będzie zbyt intensywny!
Po zastosowaniu skóra jest dobrze nawilżona, gładka i miękka.
Przy dłuższym użyciu zauważyłam dobrą regenerację, a co najważniejsze to długotrwałe nawilżenie.
 
Do opisania i zapoznania Was z marką LPM mam jeszcze dwa kosmetyki. To również będzie żel i mleczko do ciała, ale już inne zapachy i inne składy.
Wszystko w swoim czasie!
Mam również nadzieję, że przekonałam Was do LPM. Jeśli nie macie nic przeciwko składom będzie zadowoleni z działania. No i te zapachy!!! Co tu dużo pisać!
Koniecznie spróbujcie :)
 
XOXO 

20 komentarzy:

  1. Sama mam okazję testować produkty LPM i muszę stwierdzić, że sa obłędne!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też jestem Ambasadorką LPM i o ile żele nie zrobiły na mnie wrażenia tak mleczko jest rewelacyjne! Do tego stopnia, że jestem w stanie wybaczyć mu parafinę w składzie :) Poza tym moja skóra na nogach potrzebuje ostatnio dawki solidnego nawilżenia (samoopalacze strasznie wysuszają) i nawet takiego efektu... oblepienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Marka wybrała wiele osób do testów, a mleczko jest super!

      Usuń
  3. Świetne produkty! Wąchałam je w sklepie i wszystkie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Żel brzoskwiniowy pachnie obłędnie jak dla mnie! Mam już drugie opakowanie :)
    Kupiłam też wersję Mandarynka i Limonka - super odświeżający.
    W drugim żelu, który masz, nie znajdziesz lawendy, bo to nie jest żel z lawendą, a z miodem lawendowym, który jest w skłądzie na 5. miejscu ( Mel Extract ). Mleczko do ciała z paczki ambasadorskiej bardzo przypadło mi do gustu, chętnie nabędę inne wersje :)
    Parafina w balsamach mnie nie przeraża, najgorsza jest w balsamach pod prysznic i peelingach, bo w kontakcie z wodą tworzy tak okropny film na skórze, że bleee....!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi mi bardziej o zapach lawendy, ale ok ;) A jeśli chodzi o mandarynkę i limonkę to muszę wypróbować!

      Usuń
    2. A z zapachem lawendy to mam rożnie :)
      Byłam w Chorwacji i tam wszędzie pachniało cudnie lawendą! Obłęd!
      Ale w kosmetykach jest już inaczej. Zmieszana z zapachem Rumianku działa na mnie niezwykle kojąco. A sama bywa czasami tak ostra, ze nie dam rady wytrzymać. Kolezanka określa ten zapach mianem szaletu miejskiego ;)

      Usuń
  5. miałam brzoswinkę, pięknie pachnie potwierdzam, ale już kwiat pomarańczy wogóle nie przypadł mi do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi podoba ją się oba, choć brzoskwinia bardziej mnie urzekła :)

      Usuń
  6. zapachy rzeczywiście świetne mają, ale dziwne te składy ;o a reklamują je jako produkty na pradę wyjątkowe... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, ale to zawsze reklama, która ma przyciągnąć uwagę. Poza tym produkty mają ciekawe składniki i to jest na ich plus :)

      Usuń
  7. Tych wersji zapachowych nie miałam okazji używać ale to pewnie kwestia czasu ;)
    Póki co denkuje żel kwiat pomarańczy i jest bardzo przyjemny ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. poznałabym chętnie żele

    OdpowiedzUsuń
  9. Wersja zapachowa brzoskwinia&nektarynka podoba mi się najbardziej z tych wszystkich dostępnych teraz w Polsce żeli Le Petit. :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 COCO COLLECTION