2/02/2017

CELL&LAB MOISTURIZER PEEL - 3 zabieg, podsumowanie kuracji

Przyszedł ten moment by podsumować zabiegi z marką Cell&Lab. Moja mama zakończyła już serię, wykonała ostatni trzeci zabieg i dziś dowiecie się, jakie są jej spostrzeżenia i uwagi oraz porównacie efekty. Jesteście gotowi? 




Podobnie, jak poprzednio zabieg odbył się w Instytucie Urody Bandi. Wspaniałe miejsce godne polecenia. Profesjonalna i miła obsługa. Pełen zakres usług z dziedziny kosmetologii, itp. Przesympatyczna atmosfera! Mama czuła się tam wspaniale i z wielką przyjemnością nadal będzie uczęszczać. Z tego miejsca pragnę również podziękować całej ekipie, a przede wszystkim Anecie, która fachowo zajęła się moją mamą :) 


Przed zabiegiem skóra mojej mamy wyglądała już bardzo dobrze. Tym bardziej dopisywało samopoczucie i chęć udziału w 3 zabiegu. Mama nie miała już żadnych obaw, wiedziała co ją czeka i była ciekawa efektów po. 


W ostatnim poście dotyczącym 2 zabiegu wspomniałam Wam, że skóra reagowała już inaczej na mikronakłucia i nie robiła się, aż tak czerwona. Teraz sami możecie to zauważyć na zdjęciach. 


Jak wyglądała skóra mamy po ostatnim zabiegu? 



A tak tydzień od zabiegu: 



Podsumujmy teraz całą kurację. Zanim zobaczycie zdjęcia muszę uświadomić Was, że za każdym razem robione były one w tym samym pomieszczeniu, o tej samej godzinie, w tym samym świetle i tym samym sprzętem. To co zauważycie nie jest kwestią światła czy czegoś innego. Tak prezentuje się skóra mojej mamy przed i po zabiegach. 


Górne dwa zdjęcia to stan skóry przed zabiegami. Wyraźnie widać, że skóra jest ciemniejsza i bardziej zaczerwieniona na policzkach. Mama od dawna miała problemy z rozszerzonymi naczynkami i cienką skórą. Z wiekiem pojawił się również efekt opadających policzków czy bardziej wyraźne zmarszczki w okolicy oczu oraz czoła. Skóra była lekko przesuszona, ale nie posiadała przebarwień. 
Po zabiegach, czyli na dwóch dolnych zdjęciach widzicie, że cera bardzo pojaśniała jak i zmniejszyły się zaczerwienienia. Doszło do poprawy nawilżenia skóry, a mama przestała już odczuwać ściągnięcie czy pojawiające się delikatne łuszczenie. 
Oczywiście owal twarzy nie uległ zmianie, bo nie były to zabiegi silnie liftingujące. Co ważne, pojawił się komfort w dotyku i jakości skóry. Mamie zależało także na zmniejszeniu widoczności naczynek i tak też się stało! 
Czy mama zdecyduje się powtórzyć zabiegi jesienią? Po zastosowaniu kuracji efekty powinny utrzymać się do roku. Jak to będzie? Tego zagwarantować Wam jeszcze nie mogę. Poczekamy, zobaczmy i wtedy dam Wam znać. 
Ogólnie mama jest bardzo zadowolona i cieszy się, że oddała swoją skórę pod opiekę Cell&Lab. Pierwszy zabieg był nieco bolesny, a później poszło jak z górki! Dla przypomnienia na dole znajdziecie linki do poprzednich postów na blogu, gdzie opisałam zabiegi, a także link do ostatniego filmiku na kanale z trzecim zabiegiem: 



XOXO

3 komentarze:

  1. Świetny efekt końcowy :) tylko pozazdrościć :) brawa za wytrwałość dla mamy :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. rewelacyjne efekty, moja mama też kiedyś walczyła z rumieńcem, widocznymi naczynkami. Dziś już nie wie co to :D warto inwestować w zabiegi i kosmetyki lepszej jakości :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 COCO COLLECTION