1/29/2018

DLACZEGO NIE REKLAMUJĘ BUBLI KOSMETYCZNYCH NA MOIM BLOGU?

Jakiś czas temu, ktoś mi zarzucił, że na moim blogu pojawiają się tylko pozytywne recenzje kosmetyków, a nie piszę o tzw. bublach. Ten zarzut nieco mnie zdziwił, choć przeglądając inne blogi urodowe zauważyłam, że wiele młodych dziewczyn nadal reklamuje tego typu produkty. W związku z czym postanowiłam podzielić się dziś z Wami moimi przemyśleniami na owy temat. Dlaczego nie reklamuję bubli kosmetycznych?



Świadoma kobieta - klucz do sukcesu! 

Prowadzę bloga już od kilku dobrych lat. Zaczynałam jako młoda kobieta zafascynowana światem beauty i przemysłem kosmetycznym. Kupowałam wtedy ogromną ilość specyfików pielęgnacyjnych, czasem pod wpływem reklamy, czasem pozytywnej opinii, czasem ze względu na ładne opakowanie czy też fajny zapach. I mogę spokojnie rzec: szłam na ilość, a nie na jakość. W związku z tym na moim blogu pojawiały się bardzo zróżnicowane recenzje. Te pozytywne i te już mniej. Wielokrotnie trafiałam na buble. I nie ma się co dziwić. Brakowało mi świadomości. Brakowało mi tzw. kupowania z głową. Z czasem jednak zaczęłam zwracać większą uwagę na składy i na proces wytworzenia kosmetyku. Zaczęłam przyglądać się filozofiom marek, terminom przydatności itp. Idąc na studia z kosmetologii zdobyłam wiedzę, która pozwoliła mi zmienić moje podejście. I tak też jest do dziś. Nie widzę sensu inwestowania we wszystko. Kupowania kolejnego żelu pod prysznic czy kremu do twarzy. Po co! Po to, by opisać go na blogu? Pozytywnie lub też nie? Jaki to ma sens? No właśnie! Dziś, sięgając po kosmetyk wiem, czego oczekuję. Wiem, jak może zareagować moja skóra na pewne składniki. Wiem, na jakim działaniu mi zależy. Stąd też bardzo sporadycznie trafia mi się specyfik, który mnie nie zadowala. Częściej jest to kolorówka niż pielęgnacja. A skoro nie trafiam na buble to nie ma się co dziwić, że o nich nie piszę. Jestem świadoma mojego wyboru! 

Blogerskie współprace, paczki PR itp. 

Zanim podejmę współpracę płatną z daną marką sprawdzam jej filozofię, sprawdzam kosmetyki i ich składy. Jeśli już się zdecyduję wybieram do testów takie produkty, które odpowiadają potrzebom mojej skóry czy też włosów. Każda decyzja jest podjęta świadomie, czyli to, o czym wspomniałam powyżej. Jeśli się okaże, że jakiś kosmetyk się u mnie nie sprawdził, zanim napiszę o nim na blogu informuję o tym markę, z którą współpracuję. Wymieniam plusy, ale i minusy owego produktu. I na tej podstawie decyduję co robić dalej. Zazwyczaj jest tak, że klient decyduje się, bym zawarła moje obawy w recenzji, bo to pomoże mu udoskonalić kosmetyk w przyszłości. Z drugiej strony klient wie, że nie opiszę w samych superlatywach specyfiku, który nie jest ok, bo również wpływa to na moją wiarygodność. Nie ma szans, by ktoś wymusił na mnie pozytywną opinię za pieniądze. Oj nie! W takiej sytuacji rezygnuję z dalszej współpracy i oczywiście z zarobku! Inaczej wygląda sprawa paczek PR. Tutaj nikt mi nie płaci za reklamę, ale też ode mnie jej nie wymaga. Z przesłanych produktów mogę wybrać te, które najbardziej mnie interesują i opisać te, które rzeczywiście są godne uwagi. Tu decyzja należy już do mnie w 100%, a Wy już wiecie, że wybiorę tylko taki produkt, który mogę polecić Wam z czystym sumieniem. 

Antyreklama to również reklama! 

Od jakiegoś czasu krąży przekonanie w mediach, że za każdą reklamę należy płacić. Coś w tym jest, ale jeśli my wymagamy to też coś musimy od siebie dawać. Reklama przyciąga widza / czytelnika. Jest dobra dla każdej ze stron. Po pierwsze - mamy o czym pisać. Zwracamy na siebie uwagę. Zwiększamy zasięgi, robimy się bardziej wiarygodni. Ludzie odwiedzają nasz blog itd. Z drugiej strony - producent ma rozgłos. O danym produkcie się mówi / czyta. Pojawia się on w wynikach wyszukiwania w necie. Ludzie się nim interesują. I teraz - jeśli opisujemy pozytywnie jakiś kosmetyk to super. Dobrze, jeśli jeszcze dostaniemy za to kasę. Wilk syty i owca cała. Co jednak dzieje się, gdy robimy antyreklamę. Schemat się powtarza, ale już nie na naszą korzyść. Zainwestowaliśmy kasę w coś co poleci do kosza. Być może przyszły zleceniodawca zwróci uwagę na to, jak wypowiedzieliśmy się o danym produkcie ( niekoniecznie jego marce ) i już nigdy nie podejmie próby współpracy z naszym blogiem, a co jest jeszcze gorsze, rozejdzie się w świecie agencji PR, że nie jesteśmy potencjalnie godnym zaufania wykonawcą. Oczywiście tutaj moje przemyślenia musicie wziąć do siebie z przymróżeniem oka. Wszystko zależy od tego, do czego dążycie. Jeśli zależy Wam na połączeniu przyjemności z pożyteczny i posiadaniu komercyjnego bloga powinniście dobrze przemyśleć Wasze decyzje. Jeśli ma to być blog, który powstaje tylko dla Was, nie planujecie rozwoju czy też zarobku to nie musicie się o nic obawiać. Piszcie, jak chcecie. Źle lub dobrze. Ważne, by to Wam sprawiało przyjemność ;) 

Dobre wychowania i klasa? Po co wciskać buble? 

Jest takie przekonanie, że jeśli zawsze będziemy dobrze się o kimś wypowiadać lub o czymś to będzie oznaczało, że jesteśmy dobrze wychowani czy też mamy klasę. Ok, po części się z tym zgodzę, ale jak ma się to stwierdzenie w stosunku do bubli kosmetycznych? Jeśli ciągle będziemy oceniać coś źle to czytelnik stwierdzi, że marudzimy i jesteśmy wybredni. Z drugiej strony sama przekonałam się o tym, że mówienie / pisanie o czymś pozytywnie też nie jest dobre, bo ludzie zaczynają nas i naszą pracę oceniać negatywnie. Tylko teraz powiedzcie mi, po co mam tracić czas na przedstawianie Wam bubli? Po co mam je opisywać na blogu, tworzyć zdjęcia, obrabiać je itp. jeśli i tak nie sprawię, że zainwestujecie w ten kosmetyk i się nim zainteresujecie. Efekt przecież ma być odwrotny. W takiej sytuacji zniechęcając Was do zakupu tracę mój czas i moje pieniądze, a zyskam BYĆ MOŻE w Waszych oczach opinię osoby, które wypowiada się różnorodnie od danych produktach. Szczerze? To ja już wolę polecać Wam to co jest dobre, to co jest warte uwagi. Wolę na to poświęcać mój czas i wkładać serce by przekonać Was, że warto. 

Bubel bublowi nie równy! 

I to będzie ostatni punkt jaki dziś poruszę, bo uwierzcie mi, że mogę się rozpisywać w tym temacie i rozpisywać. Mimo iż nasza skóra jest podobna w budowie nie oznacza to, że u każdego na dany kosmetyk zareaguje tak samo. Jeśli czytacie mojego bloga regularnie to wiecie już w jakim jestem wieku, jaki posiadam rodzaj cery czy też włosy. Od tego jest uzależniona moja opinia. I jeśli coś się u mnie sprawdza nie oznacza to, że w 100% sprawdzi się też u Was. Dlaczego? Bo tutaj działa wiele czynników, np. hormony, stres lub jego brak, okres, zapotrzebowania skóry w danym momencie, klimat i powietrze, woda itd. Podobnie będzie w przypadku bubli!!!! Może być tak, że dany kosmetyk się u mnie nie sprawdzi, a u Was będzie działał idealnie. Niestety mamy większe prawdopodobieństwo, że coś dobrego będzie dobre dla większości niż coś złego nie sprawdzi się u większości. Do tego dołóżmy jeszcze wcześniej wymienione czynniki i czas zadać sobie pytanie: warto? Warto pisać o bublach? Warto zwracać na nie uwagę i poświęcać im czas? Nie lepiej pomyśleć o czymś wartościowym?

*** 

Często piszecie do mnie w wiadomościach prywatnych czy to na FB czy na Instagramie i pytacie co sądzę o danej marce lub kosmetykach. Jeśli mam na ich temat wyrobione zdanie to nic nie stoi na przeszkodzie, bym Wam o nich powiedziała czy też przedstawiła mój punkt widzenia w danej sprawie. Chcę polecać Wam na moim blogu tylko godne uwagi produkty. Chcę, by Wasza skóra miała się dobrze i byście Wy byli zadowoleni. Chcę, byście świadomie lokowali Wasze pieniądze i korzystali tylko ze świetnych kosmetyków i mam nadzieję, że mi się to udaje! 

XOXO

3 komentarze:

  1. bardzo dobre podejście :) też nie wstawiam na bloga recenzji bubli (chociaż czasem jeszcze na takie trafiam w swoim kosmetycznym życiu) :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja dzielę produkty na takie, o których warto pisać, bo są świetne, te, które nie zasługują nawet na jedno słowo i takie, przed którymi warto ostrzegać. Rozumiem Twoje podejście do recenzowania bubli, chociaż nie z każdym stwierdzeniem z Twojego tekstu mogę się zgodzić. Za to uważam, że jeżeli jakiś produkt zrobił mi krzywdę, podrażnił czy uczulił, to warto napisać o tym, żeby zwrócić uwagę innych osób na to, że być może zawiera składniki, które u innych mogą spowodować podobną reakcję.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak szczerze to jestem po miedzy nie kupuje dużej ilosci kosmetykow ale tez nie do konca jestem świadoma😬😬.Jestes kochana zgadzam sie z toba w 10000%😘 Dlatego tez CENIĘ twoje zdanie na temat kosmetyków 🤗🤗😍😍💖💖💖 Calusy😘😘

    OdpowiedzUsuń

Instagram

Copyright © 2017 COCO COLLECTION