MIKROCHIRURG W AKCJI, CZYLI YONELLE TRIFUSION PŁYNNY KREM - NAPINACZ I ENDOLIFTINGUJĄCY KREM MŁODOŚCI

Kosmetyczny "mikrochirurg" - seria TRIFUSION to innowacyjna technologia zapobiegania widocznym i niewidocznym oznakom starzenia się skóry! Łączy w sobie proces BIOFUZJI, umożliwiający wtapianie się kosmetyków w skórę, INFUZJI, czyli przenoszenia substancji aktywnych w głąb skóry za pomocą NANODYSKÓW, oraz ENDOFUZJI, napinającej i naprężającej skórę od wewnątrz! Poznajcie dziś dwa kosmetyki właśnie z tej serii, a mianowicie krem - napinacz pod oczy, na twarz i podbródek oraz krem młodości na dzień i na noc. 



Płynny krem - napinacz przeznaczony jest do cery dojrzałej, wrażliwej i alergicznej, szczególnie zmęczonej, wiotkiej, wymagającej ujędrnienia i zastrzyku młodości. Wtapia się on w skórę, stanowiąc doskonały lifting pod makijaż. Nietypowa, płynna konsystencja umożliwia precyzyjne naniesienia na skórę cienkiej warstwy bardzo bogatego preparatu. 


Udowodniono, że już po jednej godzinie napięcie skóry wzrasta nawet o 30%. Pojawia się silne uczucie naprężenia skóry od wewnątrz i wzmocnienia podtrzymującego ją szkieletu podporowego. Krem optymalnie ujędrnia okolicę oczu, twarz i podbródek, nawet o 40% po 5 godzinach. Natomiast po 7 wygładza nawet o 30%, redukuje widoczność zmarszczek i bruzd, również po oczami, odmładza owal twarzy, wyraźnie zmniejsza pory i wyrównuje koloryt. 


Jak możecie zaważyć krem jest w buteleczce o pojemności 50 ml z aplikatorem w postaci pipetki, dzięki czemu doskonale wydobywa się go z opakowania. Przydatność od otwarcia to okres 6 miesięcy. Możemy stosować go zarówno rano, jak i wieczorem. 

Jego konsystencja jest biała, płynna o delikatnym zapachu. Absolutnie nie podrażnia skóry i nie powoduje zaczerwienienia. Łatwo rozprowadza się na skórze i natychmiast wchłania. Co bardzo mi się podoba to, że możemy aplikować go nie tylko na twarz, ale i w okolicy oczu oraz na podbródek, dzięki czemu mamy tu tzw. kosmetyk kompaktowy. 


Co znajdziemy w składzie owego kremu? Przede wszystkim glicerynę, ektoinę, masło Shea, fitosterole, kwas hialuronowy, witaminę E, kwas askorbinowy, lecytynę, glukolakton, ceramidy, wyciąg z Eucheuma Cottonii, wyciąg z szarotki alpejskiej, wyciąg z poinciany, itd. 


Krem młodości, intensywnie działający przeciw widocznym i niewidocznym oznakom starzenia się skóry, przeznaczony jest do cery suchej i normalnej, wrażliwej, wymagającej poprawy owalu i odmłodzenia wyglądu. Działa silnie naprężająco na skórę od jej wnętrza. Odczucie to pojawia się już w minutę od nałożenia kremu i świadczy o jego aktywności. Stymulacja syntezy białek budujących szkielet skóry zapewnia głębokie ujędrnienie, poprawia elastyczność i nawilżenie, ogólnie odmładza. 


W przypadku tego preparatu już po 7 dniach skóra jest ujędrniona nawet o 26%, lepiej napięta o 25%, a zmarszczki ulegają spłyceniu o 14%. Wielkim atutem kremu są jego właściwości antyalergenowe, łagodzące i wzmacniające odporność. Pojawia się komfortowe uczucie uspokojenia drażliwości i wyrównania kolorytu. 


Najważniejsze związki aktywne w składzie kremu to masło Shea, gliceryna, lecytyna, olej z japońskiej Camelli, olej jojoba, olej roślinny, panthenol, witamina E, ektoina, fitosterole, wyciąg z poinciany, wyciąg z szarotki alpejskiej, wyciąg z Eucheuma Cottonii, kwas hialuronowy, glukolakton, ceramidy, itd.


Krem zamknięty jest w pięknym opakowaniu o pojemności 55 ml i przydatności od otwarcia 6 miesięcy. Sam produkt chroni dodatkowe wieczko. Jego konsystencja jest dość gęsta, beżowa i posiada charakterystyczny dla kosmetyków marki ogórkowy zapach, która ja osobiście uwielbiam. 

Preparat aplikuje się bez żadnych problemów. Nie podrażnia, a wręcz odnosi się wrażenie, jakby koił i uspokajał skórę. Ze względu na swoją konsystencję wchłania się stopniowo, więc przy mojej mieszanej cerze najlepiej sprawdził się w wieczornej pielęgnacji. 


Stosowanie obu kosmetyków rozpoczęłam kilka miesięcy temu. Podzieliłam je na pielęgnację poranną i wieczorną. W tym celu krem-napinacz używałam rano, pod makijaż. Natomiast krem młodości po demakijażu. 

Za każdym razem, gdy zaaplikowałam na moją twarz płynny preparat uczucie napięcia pojawiało się natychmiast. Czułam się jak po liftingu, choć w rzeczywistości nigdy nie poddałam się takiemu zabiegowi. To uczucie mi nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Skóra wyglądała na wygładzoną i była przy tym miękka w dotyku oraz nawilżona. 

Zauważyłam również, że podkład na tak przygotowanej cerze trzymał się znacznie dłużej. Pory były zmniejszone i nie musiałam sięgać po wygładzającą bazę. 

Z kolei gęstszy krem zostawiłam na wieczór, kiedy moja skóra potrzebuje dodatkowego odżywienia, wzmocnienia i naprawy po całym dniu. W tej roli sprawdzał się on znakomicie. Rano widziałam jak cera promieniała i była gotowa na kolejną porcję codziennych atrakcji. Zmarszczki zmniejszone i ta gładkość! Kilka razy zdarzyło mi się zastosować krem w ciągu dnia. Były to takie momenty, gdy odczuwałam dziwne przesuszenie skóry. Aplikowałam krem i problem znikał. Cudeńko ;)

Może moja skóra nie jest jeszcze tak dojrzała, by stosować owe kosmetyki, ale przyznam się Wam, że mój mężczyzna kilka razy "podkradł" mi krem z półki i nałożył go sobie na twarz. Słyszałam tylko: "Anita, oddaj mi ten krem! Jak skóra jest po nim fajnie napięta! " ...




XOXO

2 komentarze:

  1. Muszę polecić te kosmetyki mamie, bo szuka czegoś liftingującego. :) Na pewno przekonają ją te cudowne opakowania. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. o yonelle słyszałam tyle dobrego !!! :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 COCO COLLECTION , Blogger