poniedziałek, 20 października 2014

Fullspot Factory Warszawa już otwarty, czyli o sklepie stacjonarnym z OBAG.

Na początek tygodnia przychodzę do Was z dobrą informacją. Kto mnie śledzi na facebook'u czy instagramie już wie! Od dwóch tygodni możemy się cieszyć z otwarcia w stolicy stacjonarnego sklepu ze słynnymi torbami OBAG. Są ich wielbicielki, są też przeciwniczki. Nie mnie jednak warto wspomnieć o tym małym wydarzeniu.
Wiele razy pytacie mnie o moją kolekcję. Zadajecie masę pytań o same torby. Wiem, że macie też problemy z ich zakupem, a na stronie często pojawiają się braki w kolekcji. Jeśli jesteście z Warszawy lub okolic, czy też wybieracie się w te strony, a macie w planach zakupy warto wpaść do galerii handlowej, gdzie znajduje się Fullspot Factory. Dlaczego? O tym w dzisiejszym poście.

 
Sklep znajdziecie w centrum handlowym Plac Unii na ul. Puławskiej 2 w Warszawie.
Otwarty jest w godzinach galerii czyli:
pon. - sob.: 10:00 - 21:00
niedz.: 10:00 - 20:00
 
 
Znajdziemy tu wszystkie rozmiary body, kolory, rączki, uszy, paski itd.
Do wyboru i Waszych potrzeb :)
Możecie sprawdzić wielkość toreb, porównać rozmiary, dobrać uszy czy wewnętrzne wkłady.
Do dyspozycji macie również nową kolekcję!!!
 
 
 
 
Oprócz toreb OBAG i OBAG Mini dostępne są również O Basket, O Pocket, zegarki: O Clock, o Chive O Click, i okulary.
 
 
 
 
Przyjmie Was przemiła obsługa sklepu, która pomoże w wyborze czy też przedstawi Wam wszelkie nowości. Przyznaję, że można oszaleć ( w pozytywnym znaczeniu ) na widok tych wszystkich perełek! Prawdziwa gratka dla miłośniczek marki.
Teraz już nie musicie się martwic o dostawę, gdyż sklep na bieżąco sprowadza produkty z Włoch.
O wszystkim informuje na facebook'u czy instagramie.
Jeśli tak jak ja uwielbiacie OBAG koniecznie wpadnijcie do sklepu.
Polecam Wam również odwiedzić profile Fullspot Factory Warszawa.
I jeszcze jedna ważna informacja. Czy sklep planuje otwarcie innych miejscówek?
Tak, ale wszystko w swoim czasie!
Na tą chwilę możemy cieszyć się już z pierwszego stacjonarnego sklepu :)
 
 
 
I tą miłą informacją kończę dzisiejszy post.
Życzę Wam udanego tygodnia i do jutra!
 
XOXO

piątek, 17 października 2014

Moje ulubione produkty do oczyszczania skóry i demakijażu - AVENE, AHAVA, CLINIQUE, GLOV

Doskonale wiecie o tym, że demakijaż czy oczyszczanie skóry to podstawa w każdej pielęgnacji. Tak przygotowana skóra może chłonąc wszelkie dobre składniki z kremów czy serum potrzebne jej do odżywienia, życia, lub walki z oznakami starzenia. Wybór odpowiednich kosmetyków uzależniamy od naszych potrzeb, a także od rodzaju naszej cery. Jeśli o mnie chodzi muszą to być delikatne produkty, które mnie nie podrażnią. Mam bardzo wrażliwą skórę i do tego oczy. Z drugiej strony cierpię na przesuszone policzki, a w strefie T lubię się przetłuszczać. Proces skomplikowany, jednak trzeba mu poświęcić troszkę uwagi. Dziś chcę Wam przedstawić zestaw kosmetyków, które przy takich problemach jak moje sprawdzają  się doskonale. Zaczynamy!

 
 
Wypróbowałam wiele płynów micelarnych i możecie mi wierzyć, lub nie, ale prawie wszystkie podrażniały moją skórę. Nawet słynna BIODERMA. Bardzo chciałam je przetestować, więc szukałam i szukałam. Na szczęście trafiłam na dwa produkty, które sprawdziły się tak, jak trzeba. Pierwszy z nich to woda oczyszczająca AVENE, a drugi woda micelarna LE' MAADR. O nich mogliście już poczytać na blogu!
 
 
 
Innym kosmetykiem do którego lubię wracać jest widoczne na zdjęciu mleczko AVENE. Bardzo dobrze oczyszcza skórę przy czym jej nie podrażnia. Można zmywać nim makijaż z oczu. Nie pozostawia tłustego filmu na skórze. Będzie idealne do cery suchej. Zrecenzuję Wam ten produkt w osobnym poście, a na tą chwilę wierzcie mi, że jest wart uwagi.
 
 
Produkty do oczyszczania z wodą? Oczywiście, bo bez nich pełny demakijaż nie jest możliwy.
I tu pojawia się marka CLINIQUE oraz słynna rękawica GLOV.
Uwielbiam wracać do 3 kroków CLINIQUE. Mimo iż w swoim składzie te kosmetyki posiadają alkohol są bardzo przyjazne dla mojej skóry. Generalnie nie pachną, czyli nie zawierają związków zapachowych, które mogą uczulać. Bardzo dobrze oczyszczają skórę i są niesamowicie wydajne.
Nie mogę także zapomnieć o fenomenalnym Take The Day Off. Mam już prawie rok ten kosmetyk i dopiero teraz zaczyna on sięgać denka ( przy codziennym używaniu ). No cóż, wydajność oszałamiająca, a działanie! Warto w niego zainwestować!
I tu pojawia się również moja tegoroczna nowość w pielęgnacji czyli rękawica GLOV. Ona znów sprawdzi się przy bardzo wrażliwej skórze czy nawet atopowej, ale może  być stosowana do każdego rodzaju cery. Co jest jej ogromnym plusem to, iż nie musimy używać żadnego kosmetyku a samą wodę. Demakijaż jest w jej przypadku tylko formalnością!
 
 
 
 
 
Do kategorii oczyszczania muszę wrzucić jeszcze te dwa kosmetyki. Pierwszy to płyn złuszczający CLINIQUE, który jest moim absolutnym hitem. To nie taki zwykły tonik!!!! Oprócz tego, że przygotowuje naszą skórę na przyjęcie kremu to jeszcze ją delikatnie złuszcza. Uwielbiam go stosować i wracam do niego za każdym razem, gdy mi się skończy.
A dodatkiem w pielęgnacji naszej twarzy i oczywiście oczyszczaniu naszej cery będzie maseczka z błotem z Morza Martwego AHAVA. Cudownie działa, wygładza, ściąga pory i odżywia. Przy regularnym stosowaniu skóra odzyskuje blask, a problemy w postaci mało przyjemnych niespodzianek znikają. Kosmetyk z wyższej półki, wart zainteresowania.
 
 
 
Jestem ciekawa na jakie produkty Wy stawiacie? Które są Waszymi ulubionymi i często do nich wracacie? A może lubicie jakiś z moich faworytów?
Koniecznie napiszcie w komentarzach.
Życzę Wam udanego weekendu i do naszego kolejnego spotkania!
 
XOXO

czwartek, 16 października 2014

PLANTER'S Cosmetica Naturale - maseczka odbudowująca i nawilżająca do włosów z Aloe Vera

Jakiś czas temu pokazywałam Wam totalną nowość w mojej pielęgnacji włosów, a mianowicie maseczkę z aloesem, którą przywiozłam z Włoch. Długo nosiłam się ze zrobieniem recenzji, gdyż chciałam ją dobrze przetestować. Produkt wpadł mi w oko w związku ze składem. Nie wiem, jak jest z dostępnością tego kosmetyku w necie, jednak już dziś wiem, że przy najbliższych zakupach we włoskiej aptece znów wrzucę go do koszyka.

 
Zabieg odbudowujący i regenerujący na całej długości włosów.
Odbudowuje strukturę włosa przy czym wygładza również naskórek głowy. Maska polecana jest do stosowania zawsze w czasie, gdy włosy są zmęczone, zestresowane i zniszczone.
Do włosów suchych, zniszczonych czy o rozdwojonych końcówkach.
 
 
Maskę stosujemy na umyte i lekko wysuszone włosy. Delikatnie je masujemy i pozostawiamy produkt przez 2 minuty. Następnie dokładnie spłukujemy.
 
Kosmetyk wyprodukowany we Włoszech.
Nie zawiera parabenów.
Nie był testowany na zwierzętach.
Jego przydatność od otwarcia to okres 12 miesięcy.
 
Skład:
 
 
Jest woda, na trzecim miejscu żel z aloesu, wyciąg z lnu, wyciąg z owsa, pantenol, ceramidy, wyciąg ze skórki cytryny, wyciąg z czarnej borówki, wyciąg z jeżyny bezkolcowej, masło Shea, wyciąg z rumianku, kwas cytrynowy, witamina E, wyciąg z pomarańczy, lecytyna, cholesterol, guma ksantanowa, karbomer, związki zapachowe, kwas mlekowy, silikony, konserwanty, emolienty itd.
 
 
Maseczka zamknięta jest w plastikowym opakowaniu o pojemności 200 ml, a dodatkowe wieczko chroni nasz kosmetyk przed dostaniem się wody czy bakteriami.
Cena - zapłaciłam za nią ok. 15,00 euro
 
 
 
W ofercie marki znajduje się również wiele innych kosmetyków zawierających nie tylko aloes, ale również wyciąg z bawełny, czy np. filtry UVA i UVB.
 
 
Maseczka ma gęstą konsystencję, która przypomina troszkę masło.
Dodatkowo posiada piękny zapach, który utrzymuje się na włosach.
Mała ilość wystarczy by rozprowadzić ją we włosach, gdzie według zaleceń producenta musimy przecież delikatnie wmasować maskę w końcówki.
Nie podrażniła mi skóry głowy, nie było mowy o żadnych niespodziankach.
Nie obciążą i nie przetłuszcza włosów.
Według mnie nada się zarówno do włosów cienkich jak i grubych.
Po spłukaniu maski nie mamy żadnych problemów z rozczesaniem włosów, a już podczas samego zabiegu czujemy pod palcami gładkość i miękkość.
Po wysuszeniu czy też wyschnięciu włosów zauważamy piękny blask.
Produkt przypomina troszkę w swojej konsystencji i działaniu maskę Macadamia Natural Oil, więc jeśli mieliście możliwość jej stosowania będziecie też wiedzieć, o co mi chodzi :)
Przy dłuższych aplikacjach da się zauważyć regenerację włosów, które odzyskują blask, miękkość i gładkość w dotyku. A co również bardzo mi się podoba to, że są mocniejsze i mniej się łamią!
Jak dla mnie ten kosmetyk jest super. Cena może wysoka, z dostępnością też nie jest super, ale to jaki efekt daje mówi sam za siebie. Mam nadzieję, że marka trafi do naszych aptek czy drogerii, bo warto po nią sięgnąć. A jeśli będziecie mieć możliwość zakupu tego produktu koniecznie skorzystajcie.
 
Polecam!!!
 
XOXO

środa, 15 października 2014

TAG: I Love Autumn

Kochani, dziś zapraszam Was na TAG. Lubię je robić, bo możecie dowiedzieć się o mnie kilku fajnych rzeczy, a i ja o Was. Skoro mamy jesień to pora idealna na odpowiedzenie na parę pytań z nią związanych. Zainteresowanych zapraszam do dalszej lektury :)

 
1. Co kojarzy Ci się z jesienią?

Jest wiele takich rzeczy. Po pierwsze kolory, spadające liście, słoneczna jak i deszczowa pogoda, chłodniejsze wieczory i krótsze dni. Jesień to dla mnie ciepłe zapachy, dynia i zbliżające się święta.

2. Ulubiony lakier na jesień?

Jesienią i zimą stawiam na mocne, ciemne czasem ciepłe kolory. Uwielbiam brązy, szarości, granaty czy też czerń. W najbliższym czasie zrobię dla Was osobny post o moich ulubionych jesienno - zimowych lakierach do paznokci :)

3. Ulubiona część garderoby?

Zdecydowanie ciepłe, grube swetry. Uwielbiam otulać się nimi w chłodne wieczory, a także nosić je w ciągu dnia.

4. Zapach kojarzący się z jesienią?

 Przede wszystkim z jesienią kojarzy mi się zapach suchych liści w parku czy pierwsze deszcze, ale również zapach świeżo upieczonej szarlotki.

5. Ulubiony zapach świeczki?
 
I tu zdecydowanie Yankee Candle Honey & Spice!
 
 
6. Ulubiony napój?
 
Jesienią wracam do picia dużej ilości herbat. Najlepiej sprawdzają się u mnie rozgrzewające napary czy też czarna herbata z sokiem malinowym.
 
 
7. Ulubiona przekąska?
 
Chyba takiej nie posiadam. Staram się sięgać po sezonowe owoce. Lubię przekąsić jabłka, śliwki czy nawet orzechy.

8. Ulubione jesienne wydarzenie?
 
Hmm! Jesienią zawsze odbywają się targi kosmetyczne, ale czy można to zaliczyć do jesiennego wydarzenia?

9. Ulubiona pomadka na jesień?
 
Stawiam na błyszczyki, wracam do kolorów nude. A jeśli już ma być pomadka to raczej takiej nie posiadam.

10. Ulubiony kosmetyk pielęgnujący?
 
Jesień to taki okres, gdy wracam do zabiegów z kwasami. Jeśli zaliczymy je do kosmetyku pielęgnacyjnego to będzie to kwas migdałowy. W tym sezonie rozpoczynam również kuracje olejkami zarówno na twarz jak i na włosy.
 
***
 
Nie będę nikogo tag'owac do tego zadania. Jeśli macie ochotę odpowiedzcie na wyżej wymienione pytania na swoich blogach. A moich czytelników zachęcam do odpowiedzi w komentarzach. Z przyjemnością poczytam za co Wy lubicie jesień!
 
XOXO

wtorek, 14 października 2014

URIAGE Isofill seria korygująca zmarszczki, a z nią krem do twarzy i krem pod oczy

Marki chyba nie muszę Wam przedstawiać ;) Jakiś czas temu widzieliście na facebook'u czy instagramie, że w mojej pielęgnacji pojawiły się dwa nowe kosmetyki, o których właśnie dziś będzie mowa. Jednym mogą być już znane, a innym nie. U mnie były totalną nowością. Stosowanie ich sprawiało mi przyjemność z wielu względów. Jestem wzrokowcem i gadżeciarą, a tu mamy pięknie opakowania niczym luksusowe kosmetyki. Z drugiej strony niesamowicie wydajne i przy tym całkiem ciekawe działanie, ale o tym już za chwilkę. Poznajcie bohaterów dzisiejszego posta!

 
Seria Isofill URIAGE posiada opatentowany bioaktywny kompleks ISO-3R wzmocniony niezwykla siła wody termalnej Uriage. Aktywuje on 3 naturalne mechanizmy odpowiedzialne za młody wygląd skóry. Zabezpiecza skórę przed procesem starzenia. Ponownie wzmacnia siłe antyoksydacyjną skóry i przywraca zasoby kwasu hialuronowego, a także odnawia i stymuluje produkcję kolagenu w skórze.
Po 4 tygodniach stosowania zmarszczki stają się mniej widoczne, a skóra wygładzona. Odzyskuje ona blask i świeży wygląd.
 
W serii znajdziemy :
 
Krem korygujący zmarszczki Isofill Uriage - cena: 128zł
Krem korygujący zmarszczki Riche Isofill Uriage - cena: 128zł
Krem pod oczy korygujący zmarszczki Isofill Uriage - cena: 105zł
Serum intensywnie korygujące zmarszczki Isofill Uriage - cena: 133zł
 
 
 
 
Kosmetyki są hipoalergiczne.
Nie zawierają parabenów ani związków zapachowych.
Przeszły testy oftalmologiczne.
Są niekomedogenne ( czyli nie zapychają porów i nie powodują wyprysków ).
 
Co znajdziemy w ich składach?
 
Przede wszystkim wodę termalną URIAGE, glicerynę, masło Shea, kompleks ISO-3R, lecytynę, mikę, peptydy, kwas hialuronowy, dwutlenek tytanu oraz tlenek żelaza, ale również silikony, emolienty, alkohol cetylowy, substancje wiążące itd.
 
 
Oba produkty posiadają bardzo ładne opakowania.
Krem do twarzy zamknięty jest w szklanym, ciężkim stoliczku o pojemności 50 ml.
Krem pod oczy dodatkowo posiada pompkę i ma 15 ml.
Wygodne w użyciu, cieszące oko! ;)
 
 
Rzeczywiście żaden z nich nie posiada zapachu.
Do tego różnią się konsystencją.
Krem pod oczy jest lekki, delikatnie różowy.
Krem do twarzy jest bardzo gęsty, zbity, również delikatnie różowy, ale w kontakcie z ciepłem naszych palców zmienia konsystencję i daje się łatwo rozsmarowywać na twarzy.
Ani jeden z tych produktów nie podrażnił mojej wrażliwej skóry.
Nie było także mowy o mało przyjemnych niespodziankach.
Przy pierwszych aplikacjach od razu da się zauważyć mocne nawilżenie, a w przypadku kremu do twarzy też natłuszczenie.
Przy dłuższym stosowaniu wyraźnym efektem jest wygładzenie i napięcie skóry zarówno pod oczami, jak i na całej twarzy. Czy zniknęły zmarszczki? Niestety nie, choć te wokół oczu znacznie się zmniejszyły. 
Zauważyłam również, że cera nabrała ładnego, zdrowego koloru, a do tego jest mniej przesuszona i oczywiście nie ma też mowy o suchych skórkach.
Mimo wszystko doszukałam się małego minusa. Krem do twarzy według mnie jest za tłusty pod makijaż. Nie wchłania się z prędkością błyskawicy co powoduje, iż podkład może się rolować. W kwestii kremu pod oczy nie ma żadnych przeciwwskazań do nałożenia korektora.
Na podsumowanie dodam, że oba kosmetyki są niesamowicie wydajne i lepiej sprawdzą się na noc niż na dzień. Będą idealne do skory suchej, przesuszonej, odwodnionej i z pierwszymi oznakami starzenia. Warte uwagi i wypróbowania!
 
XOXO 

poniedziałek, 13 października 2014

COCO COLLECTION BIŻU - jesienne bransoletki

Zaczynamy nowy tydzień z troszkę nietypowym postem. Dostaję od Was masę maili i pytań o moje bransoletki. Zarówno te, które często widujecie w moich stylizacjach czy też na zdjęciach, jak też pytacie się o nowości, które sama przygotowuję. Dlatego postanowiłam zaspokoić Wasze pragnienie i zrobic dla Was troszkę biżu. Jeśli oczywiście jesteście zainteresowane piszcie do mnie na maila i w ten sposób składajcie zamówienia. Co tym razem mam Wam do zaoferowania?

 
Zielono - czarna bransoletka z koralików Crackle o średnicy 10 mm z zawieszką motylkiem.
 
Cena - 15,00 zł
 
 
Pomarańczowe koraliki Crackle o średnicy 10 mm z zawieszką w serduszka.
 
Cena - 15,00 zł
 
 
Zielono - czerwone koraliki Crackle o średnicy 10 mm z zawieszką misiem.
 
Cena - 15,00 zł
 
 
Bransoletka z szarych koralików ze szklanej perły o średnicy 10 mm z zawieszką motylkiem.
 
Cena - 15,00 zł
 
 
Szaro - brązowa bransoletka z koralików Crackle o średnicy 12 mm z zawieszką motylkiem.
 
Cena - 15,00 zł
 
 
Bursztynowa bransoletka z koralików Crackle o średnicy 12 mm z dużym sercem. Tylko jedna sztuka.
 
Cena - 15,00 zł
 
 
Bezbarwne koraliki Crackle o średnicy 10 mm w bransoletce z serduszkiem. Tylko jedna sztuka.
 
Cena - 15,00 zł
 
 
Bransoletka z oliwkowych koralików Crackle o średnicy 10 mm z dużą zawieszką. Tylko jedna taka sztuka.
 
Cena - 20,00 zł
 
 
Czarne koraliki Crackle o średnicy 10 mm w bransoletce z kluczykiem.
 
Cena - 15,00 zł
 
 
Ciemne, szare koraliki ze szklanej perły o średnicy 10 mm w połączeniu z zawieszką motylkiem.
 
Cena - 15,00 zł
 
 
Bransoletka z czarnych szklanych koralików z misiem.
 
Cena - 15,00 zł
 
Kochani, jeśli zamówicie jedną lub dwie bransoletki to koszt wysyłki wyniesie Was 5,00 zł. Natomiast jeśli zamówicie powyżej dwóch bransoletek wtedy wysyłka jest za darmo.
Nie wysyłam poza teren Polski.
Rozmiar jest uniwersalny, ale na Wasze życzenie mogę przygotować większą lub mniejszą bransoletkę.
Dajcie znać, co myślicie o tej biżu i oczywiście zapraszam na zakupy!
 
XOXO

piątek, 10 października 2014

The Garden of Colour Azure Pineaple - odżywka / oliwka do paznokci

O paznokciach na moim blogu jest mało. Nie jestem lakierowym freakiem, nie szaleję za nowymi trendami w tej dziedzinie. Jestem wierna jednej marce, którą uwielbiam i najlepiej sprawdza się ona na moich paznokciach. Mimo wszystko bywa tak, że raz na jakiś czas odkryję fajny produkt i chcę się z Wami nim podzielić. I tak jest właśnie w przypadku tej odżywki. Na początku byłam nią troszkę zaskoczona, bo pierwszy raz trafił mi się tak dziwny aplikator. Później było już znacznie lepiej...

 
Jeśli tak, jak ja słabo orientujecie się w nowościach i markach do paznokci, ten produkt a tym bardziej jego nazwa może być dla Was mało znany. Nie mniej jednak jest to kolejny kosmetyk SILCARE, który mam możliwość przedstawić Wam na moim blogu.
 
Niezwykle intensywne zapachowo oliwki renomowanej filmy SILCARE do pielęgnacji płytki paznokcia i skórek wpisują się w szeroką gamę produktów dla profesjonalistów, ale również dla każdego, kto ceni sobie szczególnie wysoką jakość.
 
Wszystkie oliwki bogate są w witaminy A, E, C, B1, B5, B7, H, PP oraz olej migdałowy i brzoskwiniowy. Zapobiegają utlenianiu, a także odpowiedzialne są za właściwe wygładzanie. Idealnie nadają się do polerowania naturalnej i sztucznej płytki paznokcia. Można stosować je codziennie.
 
 
Oliwka znajduje się w szklanej buteleczce o pojemności 15 ml i do tego posiada bardzo ciekawą pipetkę ( jak widzicie na zdjęciu ). Wygodnie nabiera się nią produkt i jeszcze wygodniej aplikuje na skórki czy płytkę paznokcia.
 
Cena - ok. 8,00 zł
 
 
Konsystencja odżywki to rzadka, płynna oliwka o turkusowym zabarwieniu i słodkim, przyjemnym, może troszkę owocowym zapachu. W ofercie marki dostępnych jest wiele innych kolorów czy też zapachów.
Dosłownie kropelka produktu wystarczy, by aromat rozniósł się w powietrzu i umilał nam manicure czy też pedicure.
Co jest również na plus to, że dzięki swojej formule oliwka szybko się wchłania i nie musimy martwic się o tłuste paznokcie, skórki itp.
 
 
Na początku stosowałam ten produkt tylko po manicure czy pedicure. Oczywiście byłam bardzo zadowolona z działania, ale chciałam więcej i rozpoczęłam codzienne testowanie. Nakładałam oliwkę każdego wieczora. Już po kilku dniach zauważyłam rezultaty.
Skórki wokół moich paznokci lubią się przesuszać. To wszystko przez to, iż nie znoszę zmywać naczyń w rękawiczkach, a inne obowiązki domowe także wykonuję bez nich. Pamiętam o kremie do rąk, ale paznokcie to już inna sprawa. Dlatego też każdego wieczora wsmarowywałam oliwkę w skórki i płytkę paznokcia, a na efekty nie musiałam długo czekać.
Pożegnałam się w przesuszeniem na długo. Nie mam już z tym problemów, a do tego produktu zdecydowanie ponownie wrócę.
Bardzo wydajny kosmetyk uzupełniający pielęgnację naszych dłoni starczył mi na wiele miesięcy.
Polecam! Koniecznie sprawdźcie ofertę marki, a ta oliwka to w chwili obecnej mój Must Have!
 
 
Życzę Wam udanego weekendu i do naszego kolejnego spotkania!
 
XOXO