piątek, 22 sierpnia 2014

I po wakacjach!

Dwanaście dni minęło szybko i nim się człowiek obejrzy już jest w domu. Z jednej strony to dobrze, bo Włochy to kraj dla osób o mocnych nerwach hahaha. Gorący temperament, duuuużo jedzenia, upały i wszechobecny stres. Kocham podróżować, a słoneczna Italia gości w moim sercu. Mimo wszystko wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Dziś na blogu mała relacja, dla tych którzy nie śledzili mnie na facebook'u czy instagramie. Zapraszam...

 
Pierwszy dzień naszego wyjazdu i już problemy. Wiedzieliśmy, że w Rzymie strajkują, ale nadzieja na przyjazny lot pozostawała. Co się okazało jeszcze w Warszawie mieliśmy 1,5 godziny opóźnienia. Gdy dolecieliśmy do Rzymu biegliśmy na kolejny samolot. Byliśmy przekonani, iż nasze bagaże nie dolecą, ale jednak wszystko okazało się ok.
 
 
Oczywiście już następnego ranka powędrowaliśmy na plażę :)
 
 
 
Pogoda dopisała nam praktycznie przez cały pobyt. No może oprócz dwóch chłodniejszych deszczowych dni, ale to się nie liczy.
 
 
A gdy już totalnie doskwierał nam upał chłodziliśmy się lodami i piwkiem. W tym roku pojawiła się nowa edycja włoskiego Peroni o cytrynowym smaku. Muszę przyznać, że było całkiem dobre :)
 
 
 
W tym roku mieliśmy dodatkowe towarzystwo. Przy naszej willi zamieszkała rodzinka kotów, które dokarmialiśmy przez cały pobyt. Pomyśleliśmy też o wyjeździe i oddaliśmy zwierzaki w dobre ręce!!!
 
 
Oczywiście spędzaliśmy czas z rodzinką, ale też ze znajomymi. Wieczorami robiliśmy wypady do pobliskich pubów, czy barów na panini, cornetti itd.
 
 
 
 
Gdyby ktoś miał wątpliwości! Pizza pochodzi z Neapolu i tak właśnie wygląda! Nie na grubym cieście, bez dodatkowego sosu! Prawdziwa pizza wypiekana jest w piecu opałowym z prawdziwą mozzarellą, a nie jej podróbką. Ma wyjątkowy smak i miękkie ciasto! Została stworzona specjalnie dla królowej Margherity i stąd też nazwa pizza margherita! Nie będę przytaczać Wam całej historii, ale jedno jest pewne - neapolitańczycy są dumni ze swojej pizzy :)
 
 
 
I jeszcze widok na słynny Wezuwiusz!
 
 
Było fajnie, ale się skończyło! Jestem już w domu i bardzo się cieszę. W następnym poście pokażę Wam co udało mi się kupić! A już teraz życzę Wam udanego weekendu!
Buziaki
 
XOXO

piątek, 8 sierpnia 2014

Wakacje czas zacząc!!!

Tak, to już dziś! Przyszedł i na mnie czas! Jedziemy na wakacje :) Nie będzie mnie w Polsce przez 10 dni + dwa dni podróży. Włochy czekają!!

 
Prawda jest taka, że muszę odpocząć. W moim życiu ostatnio dużo się dzieje i to nie tylko pozytywnie. Jedziemy z M. odwiedzić rodzinkę, załatwić kilka ważnych spraw i przy okazji opalić troszkę dupcię :) Postanowiłam, że tym razem odpocznę również od blogowania. Doskonale wiecie, iż moje posty pojawiają się każdego dnia. Na szczęście nie będzie mnie aż tak długo, a jak wrócę to mam nadzieję ze zdwojoną siłą i nowymi pomysłami. I nie myślcie sobie, że to koniec, bo tak nie jest. To co robię sprawia mi ogromną radość, ale jestem tylko człowiekiem i potrzebuję oddechu od wszystkiego tego, co się wokół mnie kręci. Wiem, że zrozumiecie i będziecie cierpliwie wyczekiwać na mój powrót. Obiecuję, będzie warto :)
Oczywiście postaram się też wrzucać na bieżąco zdjęcia na facebook'u czy na instagram. Dlatego też, jeśli jeszcze nie polubiliście mojego profilu serdecznie Was zapraszam.
No dobrze, czas się pożegnać! Przesyłam Wam gorące buziaki!
Do naszego spotkania po powrocie z Włoch!
 
XOXO

czwartek, 7 sierpnia 2014

Co kryje moja wakacyjna kosmetyczka?

To będzie post z tych wakacyjnych, czyli dziś o kosmetykach, które zabieram ze sobą na dalekie lub bliskie wyjazdy. Oczywiście weźcie poprawkę na to, że niżej wymienione przeze mnie produkty sprawdzą się na te kilku / kilkunastodniowe wypady. Jeśli wyjeżdżamy na dłużej to musimy zabrać zupełnie inną zawartość kosmetyczki. W każdym razie zapraszam na filmik, a dalej opisy :)


 
Jeśli chodzi o pielęgnację włosów to oczywiście szampon i odżywka są podstawą. Znalazłam w TESCO mini produkty NATURIA ( każdy za 5,00 zł ), a że mają całkiem dobrą pojemność w zupełności wystarczą mi na 10 dni. Do tego obowiązkowo suchy szampon oraz mini lakier do włosów, bez którego ani rusz. Zabieram ze sobą jeszcze resztkę olejku do włosów, który lubię wcierać w końcówki.
 
 
Przechodząc do twarzy muszą znaleźć się tu obowiązkowo produkty do demakijażu. Po pierwsze mała woda micelarna LE'MAADR, którą uwielbiam. Ostatnio można ją było kupić w Super Pharm, a ja odsyłam Was do poczytania mojej recenzji o niej:
 
 
Koniecznie potrzebuję zabrać produkty do oczyszczania skóry z wodą i w tej kwestii dobrze sprawdza się żel micelarny TOŁPA oraz podróżna wersja rękawicy GLOV.
 
 
We Włoszech o tej porze roku jest upalnie dlatego też woda termalna AVENE będzie idealna w celu szybkiego odświeżenia. I oczywiście produkty do pielęgnacji. Już za jakiś czas poznacie moją opinię na temat kosmetyków URIAGE z serii ISOFILL, którą namiętnie testuję ( na zdjęciu krem pod oczy ). I jeszcze wersja podróżna bardzo dobrze nawilżającego kremu CLINIQUE.
 
 
 
 
W mojej kosmetyczce muszą znaleźć się też takie produkty jak mini deo ISANA, maszynka do golenia i mini pianka ISANA. Zabieram ze sobą brzoskwiniową mgiełkę do ciała zamiast perfum, bo to jest najlepsze rozwiązanie na upały. Filtry i kremy do opalania? Na zdjęciu widzicie rewelacyjną emulsję do twarzy AVENE z filtrem 50+ oraz mini krem do opalania 30 + YASUMI, który zużyję w pierwszych dniach. Zawsze po przyjeździe do Włoch kupujemy duże opakowanie żelu pod prysznic, bo ten zużywamy w ilościach hurtowych i nie ma sensu zabierania go do walizki. Kupujemy również kremy do opalania :)
 
 
A po plaży, wieczorkiem, dobre nawilżenia skóry i w tej kwestii masełko z olejkiem arganowym.
Tam, gdzie będziemy odpoczywać na plaży jest ciemny piasek wulkaniczny, który nie służy specjalnie moim stopom, dlatego też zawsze zabieram mini krem przeznaczony właśnie dla nich!
I na koniec mini zmywacz do paznokci i pewnie dwa lakiery na wszelki wypadek, ale jeszcze nie mogę się zdecydować jakie kolory będą najlepsze...
 
W kosmetyczce mojego M. znajdzie się pasta do zębów i płyn do płukania oraz moja elektryczna szczoteczka, płatki i waciki kosmetyczne, a także leki.
Teraz widzicie, że wyjazd na 10 dni, a kosmetyków pełno. I dobrze, że są to wersje mini bo każdy dodatkowy kilogram jest płatny na lotnisku.
Dajcie znać, czy i Wy inwestujecie w mini kosmetyki na podróż?
A może macie jakieś inne sposoby?
 
XOXO
 

środa, 6 sierpnia 2014

Projekt DENKO lipiec '14!

I tym razem uzbierało się dużo pustych opakowań! Zaczynam się zastanawiać czy to dobrze? Ile ja tego zużywam hahaha !!! W piątek wyjazd na wakacje więc porządki trzeba zrobić. Zapraszam Was dziś na szybki przegląd "zdenkowanych" .



 
Już Wam kiedyś opowiadałam o tym, iż moim włosom najlepiej służą profesjonalne produkty do pielęgnacji. Wykończyłam szampon i odżywkę MATRIX, które były dobre, ale w chwili obecnej używam jeszcze lepszych. Co powiecie na aktualizację mojej pielęgnacji włosów?
 
Oczywiście w DENKU znalazła się moja ulubiona maska do włosów BIOVAX, bez której ani rusz! Jej zapach, działanie, konsystencja to jest to. Więcej o niej poczytacie tutaj:
 
 
Ponieważ mamy lato, a upały potrafią wykończyć nasze ciało, w lipcu razem z M. zużyliśmy kilka żeli pod prysznic! Jeden z nich to cudownie pachnący Original Source! Rewelacyjne połączenie, sezonowa malina :) Co tu więcej dodać?
 
 
Wśród żeli pod prysznic znalazł się ulubiony DOVE mojego M. , pięknie pachnący kwiat pomarańczy LPM, a także peelingujący żel do rąk Bath & Body Works. Nie mam nic do zarzucenia tym produktom i będę do nich wracać!
 
Wykończyłam również maseczkę do twarzy The Secret Soap Store. Połączenie maliny i cytryny to aromatyczna przyjemność umilająca każdą aplikację. Do tego konsystencja kisielku i dobre działanie. Polecam!
 
 
 
Jak z każdym DENKIEM nie może zabraknąć lakieru do włosów. Tym razem dwa, z których nie jestem jakoś specjalnie zadowolona, a już ten z ISANY to jakaś masakra. Więcej do nich nie wrócę. Słabo utrzymują efekt, do tego pozostawiając jasny nalot na ciemnych włosach. BLEEEE
 
Wykończyłam dużą butlę płynu micelarnego AVENE, który owszem bardzo lubię, ale nie mogę używać go do oczu. Szczypie! W pozostałej kwestii sprawdza się bardzo dobrze :)
 
I kolejne opakowanie kremu do rąk. Tym razem LIPIKAR! Zachęcam do poczytania o nim tutaj:
 
 
 
Ostatnia porcja "zdenkowanych" to rewelacyjna maseczka na noc YASUMI!. Rezultaty jakie daje są niesamowite. Jeśli jeszcze nie znacie, zajrzyjcie tutaj:
 
 
Idąc dalej mamy puste opakowanie po bardzo dobrym podkładzie. Pięknie kryje, dobrze matowi, jest tani i ma pompkę. Pewnie znów do niego wrócę na jesieni :)
 
 
Wykończyłam bardzo dobry krem - żel pod oczy, które cudownie nawilża, ma lekką formułę i nadaje się pod korektor. Marka AHAVA to gwarancja dobrych kosmetyków. Polecam!
 
 
I jeszcze najlepsza z pomadek ochronnych NIVEA oraz próbka żelu do oczyszczania twarzy z olejkiem herbacianym. Muszę przyznać, że to całkiem dobry produkt!
Dziękuję, że i tym razem dotrwaliście do końca DENKA.
A jak Wam idzie zużywanie kosmetyków?
 
XOXO

wtorek, 5 sierpnia 2014

Niekosmetyczne zakupy lipca '14!

W lipcu raczej nie poszalałam na zakupach. Nie dość, że trwały wyprzedaże, to jeszcze nic aż tak ciekawego nie znalazłam. Starałam się też nie przesadzać z wydawaniem gotówki, bo już za kilka dni wybieram się na wakacje do Włoch i tam planuję poszaleć. W każdym razie dziś przedstawię Wam to, co wpadło w moje ręce w lipcu :)

 
Na początek spodnie, a dokładnie nowe boyfriend'y.
Spodobał mi się kolor i troszkę grubszy materiał dzięki czemu wykorzystam je też jesienią czy zimą.
 
ZARA - 79,00 zł
 
 
Gdy pierwszy raz zobaczyłam tę tunikę zakochałam się. Jej cena była jednak zbyt wysoka, bo aż 299,00 zł. Pomyślałam wtedy, że trudno, może pojawi się na wyprzedaży. I w taki właśnie sposób ją kupiłam. A teraz uwaga, cena!!!
 
ZARA - 79,00 zł
 
 
Podczas zakupów w Tesco mój M. wypatrzył na wieszaku ten kombinezon. Stwierdził, że będzie idealny na wakacje. No i proszę :)
 
F&F - 49,00 zł
 
 
A na koniec dwie koszulki. Tą kupiłam przy okazji wybierania boyfriend'ów.
 
ZARA - 39,00 zł
 
 
A ta jest już z nowej kolekcji, a ponieważ zakochałam się w materiale, który przypomina gąbkę to postanowiłam ją kupić.
 
ZARA - 99,00 zł
 
Jak widzicie tylko 5 rzeczy. Po powrocie z Włoch oczywiście pojawi się post z moimi zdobyczami.
A jak Wam udało się szaleństwo wyprzedażowe?
Kupiliście coś ciekawego?
 
XOXO
 

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Żel aloesowy dobry na wszystko, czyli YASUMI Aloe Vera Gel

Chyba nie muszę Wam pisać o tym, jakie działanie ma aloes? Zapewne wiecie o jego dobroczynnych właściwościach? Dodam tylko tyle, że na takie dni jak teraz, na upały, po opalaniu i na podrażnienia najlepszy będzie żel aloesowy. Dziś przedstawię Wam właśnie taki kosmetyk. Zapraszam...

 
Aloes jest źródłem wielu cennych składników aktywnych, m.in. witamin, enzymów, minerałów, steroli roślinnych i polisacharydów. Ma zdolność do zatrzymywania dużej ilości wody, dzięki czemu silnie nawilża skórę. Działa regenerująco, odbudowuje naskórek i przyspiesza gojenie się ran, a także wzmacnia barierę ochronna skóry. Zwiększa syntezę kolagenu, elastyny oraz kwasu hialuronowego. Skóra staje się bardziej napięta i gładka. Aloes posiada silne właściwości przeciwzapalne, antyseptyczne i antybakteryjne. Działa ochronnie przeciwko posłonecznym uszkodzeniom i przesuszeniu skóry.
 
 
Żel aloesowy przeznaczony jest do każdego rodzaju cery, nawet najbardziej wrażliwej. Łagodzi podrażnienia, nawilża i regeneruje skórę.
 
Po zastosowaniu tego produktu skóra jest nawilżona, zregenerowana, a podrażnienia są wyraźnie zredukowane.
 
Skład:
 
 
Niestety nie jest to produkt naturalny, ale znajdziemy tu glicerynę, wyciąg z aloesu, związki zapachowe, barwniki, emulgatory, zagęstniki, regulatory pH itd.
 
 
Żel znajduje się w miękkiej tubce o pojemności 100 ml.
Na opakowaniu znajdziemy termin przydatności.
Kosmetyki YASUMI nie są testowane na zwierzętach, ale są testowane dermatologicznie.
Cena: 49,00 zł
 
 
 
Konsystencja jest lekko żelowa, troszkę wodnista przez co nie sprawia żadnych problemów przy rozsmarowywaniu.
Wyczuwalny jest również delikatny, przyjemny zapach, który umila nam aplikację.
Po zastosowaniu produktu odczuwamy chwilową lepkość, która znika i pozostawia skórę niesamowicie miękką i dobrze nawilżoną.
Co jest również niesamowicie przyjemne to efekt chłodzenia, a jeśli jeszcze będziemy trzymać żel w lodówce to otrzymamy wzmocnione doznania. Brzmi super?
Jeśli śledzicie mojego bloga to wiecie, że moja skóra jest bardzo wrażliwa, a w tym przypadku żel jej nie podrażnił wręcz przeciwnie, bardzo fajnie ją koił.
Stosuję ten kosmetyk po opalaniu i tu sprawdza się rewelacyjnie.
Zaczerwienienia znikają i nie ma mowy i swędzeniu, pieczeniu itd. Świetny produkt na lato!
Oczywiście ktoś z Was może teraz stwierdzić, że taki sam efekt da naturalny aloes. Zgadzam się, ale ja nie mam do niego dostępu, a ten żel spełnia moje wszelkie oczekiwania.
Polecam Wam wypróbować!
 
 
XOXO

piątek, 1 sierpnia 2014

Life Style Coco, czyli niekoniecznie kosmetycznie w lipcu '14!

Już kilka razy wspominałam Wam, że lipiec gdzieś mi uciekł. Lato mamy w tym roku przepiękne, co bardzo mnie cieszy! Nie mam zamiaru dziś na nic narzekać, a tym bardziej na pogodę. Staram się korzystać z każdego dnia i czerpać jak najwięcej. Moje prawdziwe wakacje jeszcze się nie zaczęły, choć pewnie część z Was już z nich wróciła. Marzą mi się piękne widoki, plaża, morze i słońce. Na szczęście już za parę dni te marzenia się spełnią :)
Dziś na blogu znów pogadanka o minionym miesiącu. Co się wydarzyło? Nowe książki, nowe filmy itd. Bo przecież relaks to nie tylko wygrzewanie się na słońcu czy wielogodzinne spanie :)

 
Zapachem tego miesiąca był melon! Słodki. Idealny na lato, ciepłe wieczory, a także chwile spędzone z moim M.
 
 
Nadrobiłam też zaległości w necie.
Pierwszy film "Jack Ryan" - akcja, dobra fabuła i rewelacyjna obsada. Polecam!
A drugi film to historia, o której pewnie już słyszeliście. Miałam wybrać się na niego do kina, ale jakoś tak wyszło i dopiero mama przypomniała mi o tym filmie.
Niesamowite wydarzenia, popłynęło wiele łez. Bardzo się wzruszyłam, ale też przyszedł czas na refleksje. Jeśli jeszcze nie widzieliście koniecznie to zróbcie!!!
 
 
Jeśli już oglądam jakieś seriale to muszą być one bardzo dobre! Ostatnio wkręciłam się w nową produkcję HBO i w każdy poniedziałek wieczorem czekam na nowy odcinek.
Pozostawieni to serial dla widzów o mocnych nerwach. Jest o przemocy, są brutalne sceny, jest wątek miłości i rodziny, jest sekta, jest wiele zagadek do rozwiązania. Dużo tu psychologii, dużo tu wiary. Jednak nie zawsze chodzi o wiarę w Boga, a czasem w drugiego człowieka...
 
 
Jak mogliście również zobaczyć na facebook'u w lipcu dwa razy wpadłam do kina.
Zaciekawiły mnie dwie produkcje, które koniecznie chciałam zobaczyć.
Na początek "Zbaw nas od złego". Spodziewałam się bardziej egzorcyzmów niż typowej akcji, a tu proszę, było na odwrót. Już dawno nie widziałam tak dobrego, trzymającego w napięciu filmu z serii " tych strasznych". Nie będę opowiadać Wam całej fabuły. Dodam tylko tyle, ze historia jest niesamowita i do końca trzyma widza w niepewności. Do tego charakterystyczne wątki okultyzmu, troszkę policyjno - wojskowej sensacji. A co najważniejsze, bardzo dobrze odegrane role!
 
Drugi film to kolejna część "Nocy Oczyszczenia". Pamiętacie, jak zachwycałam się jedynką? W tym przypadku jest podobnie. Fabuła troszkę zbliżona, ale zupełnie inna historia. I nawet popłynęły mi łzy co rzadko bywa na tego typu filmach. Mocny, nie dla mięczaków! Polecam!
 
 
 
Chcę Wam polecić dwa ciekawe artykuły z ostatniego Harper's Bazaar.
Pierwszy dotyczy nowego typu badań, które opierają się na naszym DNA. Dzięki nim możemy znaleźć rozwiązanie na młodą skórę, szczupłą sylwetkę czy też dobre zdrowie.
Drugi natomiast jest o czekoladzie. Kto nie lubi czekolady? A co powiecie na czekoladę jako sposób na szczupłą talię?
 
 
A na koniec książki!
Udało mi się przeczytać dwie i już mam kolejną, która czeka by zabrać ją na wakacyjny wyjazd.
 
 
" Osiem wyjątkowych historii kobiet samotnych, zakochanych, samodzielnych lub bezradnych. Każda z tych opowieści przepełniona jest intensywnymi uczuciami i emocjami...
Historia rozpięta między listami, opowiadanie w opowiadaniu i narracja zbudowana wokół lokalnej piosenki... "
 
Troszkę nie moja bajka. Lubię czytać historie innych kobiet, ale ta książka do mnie nie trafiła. Być może to właśnie wina narracji? Nie wiem, przeczytałam do końca, ale nie jestem aż tak pod wrażeniem!
 
 
" Szokujący i realistyczny obraz życia dziewczyn z ulicy... Głos kobiet, których nikt dotąd nie słuchał... One powiedzą Ci prawdę... "
 
Podobno na podstawie tej książki został nakręcony film. I znów mamy historie kobiet, ale tym razem w zupełnie innym wydaniu. Książkę można przeczytać jednym tchem w ciągu kilku godzin.
Trochę wulgarna, czasem irytująca, ale za to pełna współczucia. Jeśli interesuje Was cały ten rynek prostytucji, to będzie książka dla Was!
 
Lipiec zaowocował w nowe współprace kosmetyczne. Poznałam kilka zabawnych i ciekawych osób. Starałam się spędzać wszystkie wolne chwile z moim M. Lato to również dobry okres na grilla ze znajomymi, spacery po parkach, czy zwiedzanie różnych miejsc, do których zawsze chciało się pojechać. Tak też było i z nami. Teraz czas przygotować się do wyjazdu w odwiedzinki u rodziny we Włoszech. Sierpień zapowiada się jako bardzo udany miesiąc, ale czy tak będzie to wyjdzie już w praniu ;)
 
Życzę Wam udanego weekendu!
XOXO