BIELENDA ARGAN BRONZER, CZYLI ARGANOWY KONCENTRAT BRĄZUJĄCY W NATARCIU

Muszę przyznać, że marka ostatnio bardzo pozytywnie mnie zaskakuje. Najpierw udana seria Algi Morskie, później serum na cellulit, a teraz coś, co niesamowicie przypadło mi do gustu. Maleństwo, w dodatku mocno brązowe, ale jakże treściwe!!!! Pewnie teraz zastanawiacie się, o czym ona mówi ;) No właśnie, przyszło lato, słońce grzeje, a która z Was nie cierpi na blade lico? Dołóżmy jeszcze do tego wrażliwą skórę, poszarzałą lub taką, która nie może pochłaniać promieni słonecznych. Miks nie do przebicia. Co zrobić? Mam dla Was świetne rozwiązanie...





Kilka słów od producenta:

BIELENDA ARGAN BRONZER to preparat w formie koncentratu, przeznaczony dla skóry szarej, zmęczonej, pozbawionej słonecznego blasku, o nierównym kolorycie, a także dla skóry trudno opalającej się i wrażliwej na słońce. Zawiera niezwykle efektywne połączenie składników brązujących i pielęgnujących, dzięki czemu nie wysusza skóry, nawilża ją, a jednocześnie zapewnia promienną i muśniętą słońcem skórę przez cały rok.

Specjalnie dobrana formuła szybko się wchłania, daje efekt satynowego wykończenia, przy jednoczesnej subtelnej poprawie kolorytu cery już po pierwszej aplikacji. Efekt jest możliwy do wzmocnienia z każdym kolejnym zastosowaniem, co pozwala na dobór i kontrolowanie stopnia opalenizny w zależności od karnacji skóry i preferencji, ograniczając tym samym ryzyko powstawania zacieków, smug i plam.


Unikatowa kombinacja składników aktywnych, takich jak ROŚLINNE KOMÓRKI MACIERZYSTE Z DRZEWA ARGANOWEGO Phyto Cell Tec™ ARGAN oraz kwasu hialuronowego i betainy, przywraca skórze witalność, promienność i właściwy poziom nawilżenia, aktywnie odbudowuje i regeneruje naskórek, wygładza go i wzmacnia.
ROŚLINNE KOMÓRKI MACIERZYSTE Z DRZEWA ARGANOWEGO Phyto Cell Tec™ ARGAN:
– to innowacyjny składnik nowej generacji opracowany w laboratoriach szwajcarskich
– to druga, doskonalsza generacja komórek macierzystych, która działa na granicy skóry właściwej
– aktywnie pobudza zniszczone komórki macierzyste skóry do odbudowy
– stymuluje wytwarzane nowych, młodych komórek
– redukuje zmarszczki, regeneruje i napina skórę


Koncentrat znajduje się w szklanej buteleczce o pojemności 15 ml i przydatności 4 miesięcy.
Do ułatwienia aplikacji mamy szklaną, śmiesznie wygiętą pipetkę!
Cena - ok. 21,00 zł
Dostępność - Super Pharm, Natura, Rossmann, oraz sklep internetowy marki: 

 https://bielenda.strefaurody.pl/produkt/pielegnacja-twarz-kremy-i-maseczki-pozostale/28064-bielenda-argan-bronzer-koncentrat-brazujacy-do-twarzy-15ml/

Jak stosujemy? 

Koncentrat możemy stosować samodzielnie, rozprowadzając równomiernie 2-3 krople preparatu na oczyszczonej skórze, ale także możemy dodawać 2-3 krople koncentratu do codziennej porcji naszego ulubionego kremu. Taką formułę należy dokładnie wymieszać i równomiernie rozprowadzić na skórze, a następnie dokładnie umyć ręce. 


Co mamy tu w składzie? Bazową wodę, betainę, glicerynę, kwas hialuronowy, wyciąg z drzewa arganowego, lecytynę, kwas mlekowy, związki zapachowe, barwniki, i trochę chemii. 


1. Konsystencja jest brązowa, lekka i przypomina suchy olejek, który natychmiast się wchłania. Nie pozostawia tłustej warstwy na skórze, jak również jej nie podrażnia. Do tego dobrze się rozprowadza i nie tworzy plam. 

2. To, co od razu mnie powaliło z nóg to niesamowity zapach, który troszkę przypomina perfumy Manifesto! Obłędny i przez jakiś czas pozostaje na skórze. Ważne jest również to, iż po aplikacji nie pojawia się aromat utleniania samoopalacza, którego ja nie znoszę!!!! To jest coś dla wszystkich miłośników pięknych woni w kosmetykach! 

3. Proponuję nakładanie koncentratu mimo wszystko samodzielnie, gdyż daje on delikatny efekt przybrązowienia, a skóra wygląda pięknie i naturalnie. No chyba, że jesteście blade jak śnieg to wtedy lepiej zmieszać go na początek z kremem, by nie było efektu " o matko!!! " ;)

4. Aplikuję ten produkt wieczorem, a gdy rano się budzę moja skóra nie wygląda na zmęczoną, wręcz przeciwnie. Owszem, koncentrat zmywa się podczas demakijażu, nie mniej jednak nie brudzi nam poduszki, nie spływa z twarzy itp. Nie pozbyłam się zmarszczek przy jego użyciu, ale też nie po to zaczęłam go stosować.

5. Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że przy pomocy tego maleństwa można zrezygnować z samoopalaczy do twarzy i wyczarować fajną opaleniznę to postukałabym się w głowę. No jak to? No tak to!!! Jestem zachwycona. Niska cena, piękny zapach, zero podrażnień mojej bardzo wrażliwej skóry i do tego lekka opalenizna z butelki. Wielki, wielki plus dla marki za taką perełkę! 

Jestem ciekawa, czy znacie, czy lubicie, czy macie ochotę poznać? Czekam na Wasze komentarze! 

 http://bielenda.pl/

XOXO

12 komentarzy:

  1. Też o nim kiedyś pisałam :) to maleństwo jest moim must have :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam go ale wydaje się bardzo fajny ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam o nim już kilkukrotnie i przyznam ze mnie ciekawi, tym bardziej że nie opalam twarzy, a resztę ciała mam ciemniejszą latem i gdy nie wyrównam tego nakładając ciemniejszy podkład to wyglądam trochę komicznie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Fakt, Bielenda ostatnio bardzo pozytywnie zaskakuje... Pięknie się rozwija i pojawiło się wiele dobrych, nowych produktów. O tym olejku jeszcze nie słyszałam, ale wydaje się ciekawy. Chętnie go przetestuję, jestem bardzo ciekawa, jak się u mnie sprawdzi. ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo go lubię, mam już kolejne opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Do tej pory musiałam używać samoopalaczy na twarz, które zawsze powodowały mały wysyp, ale jeśli istnieje coś takiego jak ten olejek, to biegnę go kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmmm zaciekawiłaś mnie nie powiem :) zapowiada się bardzo fajnie ... i o dziwo nie czytałam o nim jeszcze nigdzie ... jesteś pierwsza :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 COCO COLLECTION , Blogger