VITA LIBERATA PHENOMENAL 2-3 WEEK TAN MOUSSE - pianka samoopalająca

Nigdy nie byłam wielką fanką samoopalaczy i przyznaję się bez bicia, że uwielbiałam naturalną opaleniznę. Zawsze też wydawało mi się, że tego typu produkty będą śmierdzieć długo na mojej skórze i niemiłosiernie brudzić mi ubrania. Kilka razy spróbowałam i powiedziałam NIE. Aż do czasu, gdy na rynku zaczęły pojawiać się nowe technologie, nowe składniki, a co za tym idzie również nowe rozwiązania wśród produktów brązujących. Postanowiłam więc dać im jeszcze jedną szansę i jako pierwszy wpadł w moje ręce kosmetyk marki FAKE BAKE. Wtedy też dowiedziałam się, że jest dla mnie szansa i może coś z tej miłości wyjdzie. Dziś natomiast przedstawię Wam kolejny produkt samoopalający, który jest moim nowym odkryciem. Poznajcie markę VITA LIBERATA i piankę pHenomenal ... 




Kilka słów od producenta:

Dzięki wysoko zaawansowanej technologii pHenO2, pianka pHenomenal otula cerę długotrwałą, sexy opalenizną. Gwarantuje ona lekką i pełną powietrza aplikację, błyskawicznie również wysycha.
Ekstrakty morskie i roślinne odżywiają skórę i pokrywają ją naturalną opalenizną.


Pianka skrywa się w dużej, plastikowej buteleczce z wygodną pompką o pojemności 125 ml.
Dostępna jest w dwóch wersjach kolorystycznych, czyli medium i dark ( posiadam tą jaśniejszą ).
Możemy kupić ją w perfumeriach Sephora w cenie 175,00 zł.
Jej przydatność od otwarcia to okres 6 miesięcy.

Jak stosujemy?


Producent zaleca wykonanie wcześniejszego peelingu naszej skóry. Nie należy stosować przed nałożeniem produktu żadnych kosmetyków nawilżających. Dodatkowo powinniśmy zaopatrzyć się w specjalną rękawicę do aplikacji kosmetyku, która również dostępna jest w perfumeriach ( 29,00 zł ). Dzięki niej zabieg będzie przyjemny i łatwy w wykonaniu, ale co najważniejsze nie pobrudzimy sobie skóry naszych rąk!
Nakładamy piankę na skórę okrężnymi ruchami, natomiast mniejszą ilość stosujemy na dłonie, stopy, kolana i łokcie, a następnie te obszary przecieramy wilgotną ściereczką. Musimy również pamiętać, by przed aplikacją dobrze wstrząsnąć buteleczką z pianką.
Aby przedłużyć efekt należy zastosować kosmetyk jeszcze 3 razy w odstępach od 6 do 24 godzin. Dzięki temu będziemy mogli cieszyć się z pięknej opalenizny nawet 2 / 3 tygodnie.

Skład: 


Muszę przyznać, że jest pod ogromnym wrażeniem, jeśli chodzi o skład tego kosmetyku. Znajdziemy tu między innymi bazową wodę aloesową, witaminę E, wyciąg z ogórka, wyciąg z oczaru wirginijskiego, wyciąg z morszczynu pęcherzykowatego, wyciąg z papai, wyciąg z granatu, wyciąg z malin, wyciąg z liczi, wyciąg z lukrecji, wyciąg z winogron, wyciąg z miłorząbu japońskiego, barwniki i dosłownie kilka chemicznych substancji. Wymienione powyżej ekstrakty są pochodzenia naturalnego / organicznego i posiadają certyfikat Ecocert.

***

No dobrze, ale Was pewnie interesuje najbardziej efekt i oczywiście działanie. Zobaczcie na początek jak to się przedstawiało jeśli chodzi o moje ręce. Zdjęcia zostały zrobione przed aplikacją oraz w trakcie. Mi spokojnie wystarczyły 3 użycia i byłam w 100% zachwycona kolorem:



Mam nadzieję, że udało mi się to jak najlepiej uchwycić. To teraz przejdźmy do najważniejszych punktów:

1. Konsystencja tego produktu to rzeczywiście lekka pianka o brązowym zabarwieniu co ułatwia nam aplikację.
2. Zapach jest bardzo delikatny, przyjemny i nie utrzymuje się na skórze.
3. Ponieważ moja skóra jest bardzo wrażliwa przed przystąpieniem do pierwszej aplikacji zrobiłam 24 godzinny test i okazało się, że mogę spokojnie zabierać się za zabieg. Nie doszło do żadnego podrażnienia, swędzenia i zaczerwienienia.
4. Dzięki rękawicy marki VITA LIBERATA zastosowanie kosmetyku staje się bardzo proste i wygodne, zaoszczędza nam czas i problemy, jakie mogą pojawić się z domyciem samoopalacza, jeśli jej nie użyjemy. Dodam również, że rękawica bardzo ładnie czyści się pod bieżącą wodą z dodatkiem mydła!
5. Pianka momentalnie wchłania się w skórę i jest to jej ogromny plus. Nie musimy czekać z założeniem ubrania i obawą, że coś nam się pobrudzi. Tutaj muszę zaznaczyć, że jest to produkt opalający, więc mogą pojawić się owe zabrudzenia, ale bardzo ładnie schodzą one po wypraniu w pralce ;)
6. Co się dzieje po aplikacji? Skóra absolutnie nie jest przesuszona i co najważniejsze nie pojawia się śmierdzący aromat utleniania kosmetyku!!!! Jak dla mnie wielki hit, gdyż ja nie znoszę tego zapachu! Nie dzieje się tak ani po aplikacji, ani po kilku godzinach od użycia!!!
7. Zabieg najlepiej wykonywać wieczorem, przed pójściem spać, a następnie rano wskakujemy pod prysznic i zmywamy pozostałości. Musicie liczyć się z tym, że ściekająca woda będzie odrobinę brązowa.
8. Na koniec dodam, iż pianka nie robi smug na skórze, nie robi brzydkich plam i bardzo ładnie z czasem "schodzi" z naszego ciała. Efekt opalenizny jest równomierny, delikatny i rzeczywiście "sexy" ;)


Podsumowując: 

Jak dla mnie jest to najlepszy produkt samoopalający do ciała jaki do tej pory miałam możliwość stosować. Ma wiele plusów zaczynając od składu, przez konsystencję i zabarwienie, kończąc na totalnym braku okropnego zapachu typowego dla owych produktów i pięknym efekcie opalenizny. Zakochałam się i wpadłam po uszy! Jak to możliwe, że wcześniej nie sięgnęłam po tą piankę? Nie mam pojęcia, ale już dziś wiem, że będzie to mój hit, kosmetyk numer 1 na liście ulubieńców. Gorąco Wam polecam. Jeśli lubicie samoopalacze, jeśli szukacie czegoś o naturalnym składzie, jeśli chcecie mieć piękną i zdrową opaleniznę to będzie produkt właśnie dla Was!!!!

http://www.sephora.pl/Cialo-i-Kapiel/Pielegnacja-sloneczna/Samoopalacze/pHenomenal-Samoopalajaca-pianka/P1273099

XOXO

12 komentarzy:

  1. Póki co produkty marki Vita Liberata jeszcze mnie nie zawiodły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na razie mam dwa i jestem bardzo zadowolona :)

      Usuń
  2. Ja obecnie stosuje Fake Bake, ale chciałabym wypróbować coś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie polecam ten kosmetyk!

      Usuń
  3. Nigdy nie używałam takich kosmetyków:) zawsze stawiałam na mgiełki przyspieszające opalanie :) Efekt jest naprawdę cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, ale tu mamy tradycyjne opalanie, a nie to kosmetyczne ;)

      Usuń
  4. wciąz czeka na swoją kolej w mojej szafeczce, niebawem się za nią zabieram, mam też maskę do twarzy, która jest podobno genialna. Próbowałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie próbowałam maski, ale mam nadzieję, że to się zmieni :)

      Usuń
  5. nie przepadam za takimi produktami, bo się ich boję :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się bałam i nie było to potrzebne. Teraz wiem, że nie ma czego :)

      Usuń
  6. Też wolę naturalną opaleniznę, ale czasem nie ma wyjścia i musimy sięgnąć po samoopalacz. Zawsze to lepsze niż solarium.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie lepsze niż solarium i naturalna opalenizna od słońca ;)

      Usuń

Copyright © 2014 COCO COLLECTION , Blogger