4/28/2017

EVREE MAGIC ROSE I BLACK ROSE - UPIĘKSZAJĄCA I DETOKSYKUJĄCA MASKA DO TWARZY

Marka EVREE rozwija się pełną parą, a ja przedstawię Wam dziś dwie ciekawe maseczki na bazie róży damasceńskiej. Jedna upiększająca, a druga detoksykująca! Obie do skóry mieszanej i tłustej! Jestem ciekawa czy zgadniecie, która z nich stała się moją faworytką ... 




Miękka, biała tubka o pojemności 75 ml skrywająca ciekawą maseczkę nadającą skórze energii, nawilżenia i dodatkowo niwelującą szorstkość, a nawet podrażnienia skóry. Czas na różane odżywienie, czas na kremową i pięknie pachnącą nowość marki EVREE

Producent gwarantuje nam widoczne działanie już od pierwszego użycia. Głębokie nawilżenie, odżywienie oraz wygładzenie. Dodatkowo wyrównanie kolorytu i zmniejszenie zaczerwienienia.  Przy systematycznym używaniu skóra powinna być zregenerowana, jak i zyskać aksamitną gładkość. 



Co znajdziemy w składzie owej maseczki? Glicerynę, emolienty, olej abisyński, wodę różanę, wyciąg z róży damasceńskiej, olej słonecznikowy, olej kukurydziany, olej sezamowy, olej makadamia, olej z oliwek, olej z nasion chia, wyciąg z pszenicy, kwas hialuronowy, elastynę, kolagen, witaminę E, kwas askorbinowy, związki zapachowe i wiele innych. 

Według mnie bardzo ciekawie, a nawet dodam bomba olejków i substancji aktywnych!!!

Ekstrakt z róży damasceńskiej działa łagodząco i nawilżająco. Zwalcza wolne rodniki, wzmacnia naczynka i odmładza skórę.

Olej z nasion chia jest bogaty w cenne składniki odżywcze. Zawiera antyoksydanty, działa kojąco i regulująco na skórę. 


Jak już wspomniałam konsystencja maseczki jest kremowa, biała i pachnie obłędnie różą. Zapach czuć nawet gdy tubka jest zamknięta, a po zaaplikowaniu produktu na skórę dodatkowo umila nam on cały proces. 

Maseczkę stosujemy na oczyszczoną skórę, omijając okolice oczu i pozostawiamy na 15 minut. Po upływie tego czasu nadmiar preparatu usuwamy wilgotnym wacikiem. 

Od chwili nałożenia maski czujemy niesamowite ukojenie skóry, a nawet lekkie chłodzenie. Nie pojawił się u mnie żaden efekt szczypania, pieczenia, swędzenia. Wręcz przeciwnie! Maska dość szybko się wchłonęła, a to co pozostało delikatnie usunęłam ze skóry. 

Co zauważyłam? Gładkość, miękkość i nawilżenie. Bardzo przyjemne uczucie. Skóra wyglądała na odświeżoną i zdrową. Stosuję kosmetyk dwa razy w tygodniu i bardzo przyjemnie mi się go używa. Fajna maseczka nie tylko do cery mieszanej, ale myślę, że dla każdego! 


Czarna wersja, oczyszczająca i detoksykująca również na bazie róży damasceńskiej, węgla z drzewa ubame i kaolinu to już wersja dla skóry, która ma tendencję do przetłuszczania się, jest zanieczyszczona z widocznymi zaskórnikami. 

Producent obiecuje nam nie tylko widoczne oczyszczenie, ale i nawilżenie, odprężenie i rozjaśnienie. Maska ma usuwać zaskórniki, toksyny i inne zanieczyszczenia. Dodatkowo powinna sprawić, że pory staną się mniej widoczne, a skóra odzyska aksamitną gładkość. I to jest właśnie coś dla mnie!!! 



W składzie maski mamy glicerynę, kaolin, węgiel z drzewa ubame, olej słonecznikowy, olej kukurydziany, olej sezamowy, olej makadamia, olej z oliwek, olej jojoba, panthenol, wyciąg z róży damasceńskiej, związki zapachowe itd.

Kaolin reguluje wydzielanie sebum i działa ściągająco na pory.

Węgiel z drzewa ubame posiada właściwości detoksykujące i mineralizujące. Absorbuje zanieczyszczenia, usuwa szkodliwe substancje i nadmiar sebum. 

Maseczka podobnie jak poprzedniczka jest ukryta w miękkiej tubce o pojemności 75 ml i przydatności od otwarcia 6 miesięcy. Stosujemy ją identycznie jak maskę upiększającą. 


Ta wersja jest czarna jak smoła, choć konsystencją bardzo przypomina białą maseczkę. Pachnie identycznie, praktycznie nie zastyga na skórze. Nie sprawia też żadnych problemów ze zmyciem, nie podrażnia, nie uczula, nie powoduje pieczenia czy szczypania. 

Jaki efekt daje po zastosowaniu? Rzeczywiście macie wrażenie czystej i gładkiej skóry, odświeżonej i przyjemnej w dotyku. Na początku jest ona lekko i zdrowo zaróżowiona, jednak po chwili wyraźnie rozjaśniona. Stosuję ją dwa razy w tygodniu, naprzemiennie z maską upiększającą i przyznam się Wam, że zapomniałam już co to peeling! Black Rose spokojnie mi go zastępuję i lubię rezultat jaki daje. 

Polecam Wam wypróbować obie maseczki i myślę, że sprawdzą się one przy każdym typie cery. Jedna będzie oczyszczać nam skórę, a druga ją pielęgnować. Świetne i tanie rozwiązanie! A może już je znacie i Wasze obserwacje są podobne, jak moje? 


XOXO

5 komentarzy:

  1. Różowa wersja wkrótce będzie moja :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Chętnie bym sprawdziła sobie ta czarną wersje ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czarna maseczka przypomina mi tą z Origins :).

    OdpowiedzUsuń
  4. Obie wersje chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie przed chwilą po raz pierwszy użyłam tej upiększającej maseczki i jestem zszokowana bo moja cała twarz jest czerwona i lekko spuchnięta :( A nie mam problemu z uczuleniami na kosmetyki... a tak dobrze się zapowiadała :( Dam jej drugą szansę za jakiś czas, jestem dwa tygodnie przed porodem więc obarczam odpowiedzialnością za to nieszczęście hormony ;) mam nadzieje, że będzie lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2017 COCO COLLECTION